wtorek, 5 września 2017

[okołoksiążkowo] TOP 5 Moich książkowych mężów


Witajcie, kochani! Niedawno stuknęła mi czterdziesta recenzja i pomyślałam sobie: może czas na kolejny post okołoksiążkowy? Tak więc jest, przychodzę do Was z moimi najukochańszymi książkowymi mężami. To wcale nie był łatwy wybór. I o ile nie miałam żadnych problemów z wybraniem tego jednego, który stanie na czele tej piątki, to ze skompletowaniem kolejnych był problem. Po prostu bili się o mnie! Nie dało się zdeklasować miejsca pierwszego, ale wszyscy zawzięcie walczyli o drugie. Raz byli wyżej, raz niżej, to wypadali z piątki, to znów do niej wskakiwali. Wiele działo się w mojej głowie, zanim w pełni ukształtował się ten post, a na rezultaty popatrzcie sami:


Miejsce 5. Ross Poldark z serii "Dziedzictwo rodu Poldarków" Winstona Grahama
Ross Poldark po prostu realizuje wszystkie moje fantazje o takim niepokornym, wiecznym chłopcu, który próbuje się ustatkować, ale ta jego buntownicza natura ciągle każe mu wpadać w tarapaty, ciągle narażać życie dla jakiejś sprawy. Ross jest diabelnie przystojny nawet z tą szramą na policzku, ale oprócz tego to prawdziwy, wierny przyjaciel, który nigdy nie zostawi swojego druha w potrzebie i jest w stanie poświęcić naprawdę wszystko dla swoich najbliższych. Jest dziedzicem, szlachcicem, ale to nie jest dla niego powód, by stać ponad innymi ludźmi. Zawsze chętnie interesuje się losami swoich dzierżawców, znajduje rozwiązanie dla ich trosk, walczy o poprawę warunków pracy i wynagrodzenia dla kornwalijskich górników. Jak go nie kochać za to dobre serce?


Miejsce 4. Syriusz Black z serii o Harrym Potterze Joanne Kathleen Rowling
Syriusz Black jest postacią nad którą przelałam najwięcej łez podczas całej lektury Harrego Pottera. Nadal gdy o nim myślę jest mi strasznie smutno. Facet bardzo wiele wycierpiał za niewinność i moje serduszko ma ochotę przytulić go za to. Był przyjacielem, którego nawet ze świecą nie jest łatwo znaleźć. Jednak tak naprawdę moją miłość zawdzięcza temu, jak kreują go opowiadania fanowskie o pokoleniu Huncwotów. Przeczytałam ich swego czasu dziesiątki i zawsze jest w nich takim seksownym łobuziakiem, zawadiaką, który jak spojrzy tymi swoimi stalowymi oczyma, to staniki latają.


Miejsce 3. Rhysand z "Dworu Cierni i Róż" Sarah J. Maas

Gdy patrzę na ten fanart po lewej stronie to ręce zaczynają mi tak drżeć, że nie jestem w stanie trafiać w literki na klawiaturze. Nie mam na to czasu, ale czuję teraz taką silną potrzebę powtórzenia sobie Dworów, a w szczególności "Dworu Mgieł i Furii", gdzie Rhysand był taki... boski. Jego obecność w tym zestawieniu potwierdza, że mam słabość do niegrzecznych, mrocznych chłopców. Ale to swoją drogą... Najbardziej kocham go za to jak on potrafi kochać. Gdybym mogła przez pięć minut być Feyre i doznać miłości Rhysa, byłabym najszczęśliwszą kobietą na świecie.


Miejsce 2. Rhaegar Targaryen z sagi "Pieśni Lodu i Ognia" George'a R. R. Martina
Cały czas nie mogę uwierzyć w moją miłość do Rhaegara Targaryena, ponieważ jego go w "Pieśni Lodu i Ognia" tyle co kot napłakał. Pojawił się dopiero w ostatnim odcinku siódmego sezonu serialu (i trochę mnie rozczarował) a w książce pojawiają się naprawdę minimalne wspominki na jego temat. Ale ja staram się czerpać z każdego zdania o nim jak najwięcej. Jest takim księciem na białym koniu/smoku. Mówi się, że gdyby przeżył rebelię Roberta Baratheona to byłby najwspanialszym królem zasiadającym na Żelaznym Tronie. Cieszą mnie każde teorie, które twierdzą, że Rhaegar tak naprawdę żyje! Chociaż w serialu nie miałoby to już najmniejszego znaczenia, ale podnosi mnie na duchu ta myśl, że w książkach jest dla niego nadzieja... PS: Mam go na tapecie w telefonie - to jest miłość.


Miejsce 1. James Alexander Malcolm Mackenzie Fraser z serii "Obca" Diany Gabaldon


Czysta formalność. Już przy okazji recenzji "Obcej" i "Uwięzionej w bursztynie" miałam okazję powiedzieć Wam, że nie ma wspanialszego mężczyzny niż Jamie Fraser i podejrzewam, że za około tydzień przy recenzji "Podróżniczki" powiem to samo. Kocham go, kocham i jak już mówiłam Marcie z bloga W sercu książki - nie mam wątpliwości, że to jego imię będę wołać na łożu śmierci i że żaden mężczyzna czy to książkowy czy rzeczywisty nigdy go nie pokona. Gdyby ktoś słyszał o Anonimowych Fraseroholikach to proszę dać znać, bo chyba potrzebuję takiej terapii... Gdy sobie pomyślę o tym jaki on jest dzielny, jaki honorowy, waleczny, o tym jak potrafi kochać i jak nie jest w tej miłości egoistyczny to miękną mi nogi, serce zaczyna szybciej bić, a w oczach pojawiają się łzy. I jeszcze w dodatku Sam Heughan (aktor, który gra Jamiego w serialu) jest taki seksowny...


Co sądzicie o mojej piąteczce? Jak prezentują się Wasze? Macie w ogóle książkowych mężów?

32 komentarze:

  1. Znam miejsca 4-1 i wszyscy są bardzo przyjemnymi kandydatami na męża. ;) Koniecznie zaproś mnie na ślub! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście, że Cię zaproszę na ślub, na który tylko chcesz. Ale wydaje mi się, że powinnaś przyjść na ten z Rossem Poldarkiem, skoro go jeszcze nie znasz - poznałabyś. Chociaż ciekawy byłby ślub z Rhaegarem skoro on nie żyje... Aż mi się przypomniało, że ostatnio czytałam o portugalskim królu, który wykopał swoją nieżyjącą od dwóch lat żonę, żeby razem się z nią koronować i kazał poddanym całować pierścień koronacyjny na jej rozkładającej się dłoni.

      Usuń
    2. O Panie... Dobre lektury kochana czytasz. :P Nie no, o nekrofilię to ja Cię jednak nie podejrzewam. Chętnie byłabym też na ślubie z Fraserem, może zyskałby przy bliższym poznaniu. ;)

      Usuń
    3. A to był akurat artykuł w gazecie, ale nie pogardziłabym taką książką :D
      Ślub z Jamiem byłby ciężki do zorganizowania. On nie słyszy kamieni, więc nie może się przenieść w czasie. Muszę liczyć na to, że ja je słyszę... Chociaż jakbym się cofnęła tylko 200 lat, to w niczym by mi to nie pomogło. Pewnie musiałabym kogoś rytualnie zamordować, żeby bardziej cofnąć się w czasie... Podejrzewam, że może i ze dwie osoby nawet... Także jeśli chciałabyś być na tym ślubie, to musiałybyśmy poświęcić aż cztery osoby.

      Usuń
    4. Hahahahaha, czy my już planujemy zbrodnię? :D Ty kamienie na pewno słyszysz i jesteś zdecydowanie mniej irytująca od obecnej żony Jamiego więc bez wątpienia wybierze Ciebie. :D

      Usuń
    5. Zbliża się Halloween, a wydaje mi się, że to pokrywa się z jakimś celtyckim świętem, a wiec bramy czasu będą otwarte. Nie ma co się zastanawiać, tylko planować...
      O jeny, jak mi miło...

      Usuń
  2. Ojejku <3 Też uwielbiam Jamiego! Kibicowałam mu podczas serialu jak szalona - książka była czystą formalnością <3
    Aż chyba sama sobie stworzę moje TOP 5 mężów! A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kto to się pojawił :D Witaj ponownie :D
      No jak można nie uwielbiać Jamiego? Po prostu kocham, kocham, kocham! Chociaż mi trochę podpadł w "Podróżniczce", ale ja mu wszystko wybaczę... Wszystko!
      Jestem bardzo ciekawa Twojej topki mężów.

      Usuń
    2. A witam witam! :D
      To widzę miłość kwitnie <3

      Właśnie z przyjemnością bym się pobawiła w takie zabawy - może masz jeszcze inne? Top 5 przyjaciółek literackich, Top5 najlepszych... sama nie wiem :D Fajna sprawa! Bo później do takich postów chętnie się powraca i sprawdza, jak bardzo się pozmieniało (bądź NIE pozmieniało) :D

      Usuń
    3. A kwitnie, kwitnie :) co ma nie kwitnąć. Będzie jeszcze kwitła przez pięć grubaśnych książek, a potem mam nadzieję, że będą powstawać jeszcze kolejne sezony serialu.

      Na pewno chętniej się do takich postów powraca. Słuchaj, najlepszej szukać inspiracji na youtubie. U booktuberów można czasem takie cuda znaleźć. Ostatnio namiętnie śledzę Anitę z Book Reviews by Anita i to właśnie ona zainspirowała mnie do tej topki, z tym że ona ich chyba z czternastu wymieniła. Ja może i bym tylu skądś wstrząsnęła, ale co to by była za wojna o miejsca...

      Usuń
  3. Nie znam faceta z pierwszego miejsca ^.^ nie kojarzę... Chyba czas go poznać :D
    No no no fajne typy :) resztę kojarzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Musisz to koniecznie naprawić i poznać Jamiego Frasera, a będzie to spotkanie niezapomniane! Tylko pamiętaj, że należy do mnie :D

      Usuń
  4. Z całego zestawienia znam tylko Syriusza Blacka i dla mnie również jest postacią bardzo ważną w całej serii o Harrym Potterze, ale nie wyobrażam sobie tego, abym mogła się w nim zakochać. Znam go jedynie z filmu i z powieści, ale nie czytałam żadnych fan-historii o nim, więc byłoby mi miło, gdybyś podesłała mi linki z kilkoma z nich. Chętnie się z nimi zapoznam.
    Ogólnie rzecz biorąc to nie zakochuję się w postaciach z literackich, albo może powiem tak: jeszcze nie natrafiłam na postać literacką, która potrafiłaby mnie w sobie rozkochać. Przyznam się jednak do tego, że bardziej pociągają mnie postacie wykreowane w filmach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, nie wiem czy byłabym w stanie przypomnieć sobie którykolwiek z nich. Czytałam te opowiadania jak byłam w gimnazjum. Może jakbym trochę czasu poświęciła, to coś bym sobie przypomniała, ale głowy za to nie dam.

      Może jakbyś czytała romanse, to prędzej byś się zakochiwała w postaciach literackich. Ja to jestem bardzo kochliwa. W ogóle właśnie skończyłam czytać "Podróżniczkę" Gabaldon i wciąż jestem rozedrgana z powodu Jamiego...
      Filmy ułatwiają nam oddawanie serc bohaterom, bo najczęściej jacyś przystojniacy w nich grają. Tak jak Sam Heughan <3 To przez niego kocham Jamiego... Między innymi.

      Usuń
  5. Z Twoich książkowych mężów znam tylko Syriusza Blacka, ale chyba bardziej na mojego męża nadawałby się Harry Potter :D To do niego cicho wzdychałam śledząc jego losy :)
    Pozostałych bohaterów nie znam, ale hmmm... może poznam i też się zakocham? :D
    Pozdrawiam :)
    http://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo ja się kocham w tym Syriuszu Blacku z czasów, gdy on sam jeszcze chodził do Hogwwartu. Jak mówię: całą winę za tę miłość zrzucam na opowiadania fanowskie. Ten późniejszy, właściwy Syriusz raczej nie do końca mnie pociągał...
      Koniecznie poznaj! Ale jak się zakochasz, to lepiej żebyś wiedziała, że się będę o nich biła ;)

      Usuń
  6. A ja wciąż pozostaję przy Marku Darcym z "Dumy i uprzedzenia" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mark Darcy to bohater "Bridget Jones", a pan Darcy z "Dumy i uprzedzenia" miał na imię Fitzwilliam. Co nie zmienia faktu, że jeden i drugi jest uroczy.

      Usuń
    2. Jest coś w tych postaciach, że wciąż darzę je wielką sympatią. :) Ale w męskiej postaci z powieści jeszcze się nie zakochałam na tyle, aby myśleć o niej w kategoriach męża. Może z którąś książką taką odkryję. ;)
      Bookendorfina

      Usuń
    3. Z tym mężem to raczej tak z przymrużeniem oka ;)
      Jestem bardzo kochliwa, więc łatwo znajduję kolejnych kandydatów :D
      To jest niesamowite uczucie, gdy myślisz o tej postaci i nagle humor Ci się poprawia i zapominasz totalnie o wszystkim... Ah...
      Życzę Ci odnalezienia swojego książkowego męża.

      Usuń
    4. Wiem, wiem, że z przymrużeniem oka, bo po przeczytaniu Twojego wpisu, chętnie poddałam się tej zabawie. :) Teraz już będę spoglądać na męskie książkowe postaci pod kątem ich spełnienia moich oczekiwań jako kandydatów na sympatie. :)

      Usuń
    5. No i bardzo dobrze :)
      Jestem właśnie na tropie kolejnego książkowego męża... gdzie ja ich wszystkich będę trzymała?

      Usuń
    6. Każdemu zakładaczkę przyszykować z imieniem i do szuflady schować, aby w odpowiednim momencie właściwego wylosować. ;)

      Usuń
    7. W takiej zminimalizowanej wersji? Ja to bym ich chciała 1:1 :D no ale cóż...

      Usuń
  7. No to jeden mąż nam się pokrywa. Dobrze, że postaci książkowe mogą mieć wiele żon, a jednocześnie dla każdej są w pełni dostępni i dyspozycyjni :D Tym zdecydowanie górują nad realnymi mężczyznami, choć jest z nimi pewien problem - magicznie znikają gdy trzeba wnieść lodówkę na trzecie piętro :P

    Tak, tak, też się hajtnęłam z Rhysem. A z Harrego Pottera też mam męża, ale nie Syriusza. Mój jest rudy, słodki, ciapowaty i ma na imię Ron :D


    Pozdrawiam serdecznie :)
    Cass z Cozy Universe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest coś w tym. Niby mam pięciu mężów, a żarówka w sypialni niewymieniona ;)

      Miło poznać kolejną małżonkę Rhysa. Mam nadzieję, że nie będziemy się o niego bić ;)

      Ron? Naprawdę? Chyba jeszcze nigdy nie spotkałam nikogo, kto kochałby Rona... fajnie, fajnie :) więcej Syriusza dla mnie. Jednego rudzielca mam już zaobrączkowanego, więc starczy mi.

      Usuń
  8. O jejusiu c: Ja szczerze mówiąc po przeczytaniu tego postu zastanawiałam się kogo bym wybrała i...naprawdę nie wiem, więc gratuluję, że zdołałaś się zdecydować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było łatwo zdecydować. W mojej głowie toczyło się coś w rodzaju trzeciej wojny światowej.Tak mi szkoda tych facetów, którzy nie załapali się do piątki

      Usuń
  9. O jejku! Rhysnad! Rhysand! Rhysnad! Jak ja go kocham!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ja bym miała zdecydowanie inne typy ale twoje są bardzo ciekawe :)
    Pozdrawiam
    http://onlybooks-jdb.blogspot.com/2017/09/tysiac-odamkow-ciebie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa Twoich typów.
      Pozdrawiam

      Usuń