niedziela, 3 września 2017

Bez uczuć - Mia Sheridan


Mia Sheridan jest poczytną amerykańską autorką książek z gatunku New Adult i romansu współczesnego. Autorka wpadła na interesujący pomysł utożsamiania swoich książkowych bohaterów ze znakami zodiaku. Niestety w Polsce jej książki nie tworzą jednej spójnej całości, gdyż prawa do nich wykupiły dwa wydawnictwa: Otwarte i Septem. Jednak niezależnie od tego, od którego wydawcy pochodzą jej książki, zawsze są one bardzo uczuciowe i zapadają w pamięć głównie dzięki bohaterom, którzy doświadczyli ciężkiego losu, ale jest w ich tragediach coś innego, coś co wyróżnia się na tle książek z gatunku New Adult, coś co od razu przywodzi na myśl jedno nazwisko: Mia Sheridan. Z początkiem sierpnia bieżącego roku w księgarniach pojawiła się najnowsza książka autorki - "Bez uczuć". Czy utrzymuje ona poziom swoich poprzedniczek?


Brogana i Lydię poznajemy jako nastolatków. Ona jest córką właściciela dobrze prosperującej firmy budowlanej, wychowuje się w dużej rezydencji z jeszcze większym ogrodem, żyje w dostatku i nie martwi się o jutro. On jest synem ogrodnika De Havillandów, który bardzo często wykonuje obowiązki ojca i dzięki swojemu genialnemu, matematycznemu umysłowi doprowadza ogród swoich pracodawców do geometrycznej perfekcji. Chłopak podkochuje się w Lydii i ta miłość łamie mu serce. Zraniony i poniżony opuszcza rezydencję De Havillandów bez żadnych perspektyw, mając na głowie ojca alkoholika i chorą siostrę. Znika z życia Lydii na siedem długich lat. W tym czasie sytuacja obu stron zmienia się diametralnie. Odziedziczona przez Lydię firma budowlana wisi na włosku bankructwa, a na domiar złego jej uzależniony od hazardu brat przegrywa ją w karty. Firma trafia w ręce pozbawionego uczuć, rządnego zemsty Brogana, który niczego bardziej nie pragnie, jak odegrać się na Lydii za wydarzenia z przeszłości.


Najnowsza powieść Mii Sheridan "Bez uczuć" opiera się na schemacie: od nienawiści do miłości, co w zasadzie można podciągnąć pod mój ulubiony romansowy motyw, a mianowicie "kto się czubi, ten się lubi". Czy jestem usatysfakcjonowana realizacją tego motywu? Nie. Czy jestem usatysfakcjonowana tą książką, mając w pamięci, że wyszła spod pióra pani Sheridan? Nie. Naprawdę czuję potężny niedosyt w stosunku do tej powieści. Czekałam na nią z ogromnym zniecierpliwieniem i pełna nadziei czytałam kolejne pozytywne recenzje na jej temat, a w mojej głowie powstawał obraz książki dorównujący poziomem innej powieści autorki - "Bez słów". I naprawdę staram się zrzucić moje rozczarowanie na karb tego, że stworzyłam sobie wyidealizowaną wizję tej książki, ale mi nie wychodzi... Po prostu "Bez uczuć" jest najsłabszą książką autorki wydaną przez wydawnictwo Otwarte. Co więcej, jest najmniej "sheridanową" książką Mii Sheridan...

W zasadzie cały początek książki, który miał miejsce, gdy bohaterowie byli jeszcze nastolatkami, jest dla mnie totalnie bezsensowny. Nie zdziwiłabym się, gdyby coś takiego wyszło spod pióra początkującej autorki, która podczas pisania książki czerpała ze swoich nastoletnich pomysłów, ale jest to niedopuszczalne w przypadku Mii Sheridan, która ma już wieloksiążkowe doświadczenie i zaskarbiła sobie swoimi historiami serca tysięcy czytelników. Byłam taka zażenowana, że nie mogłam przebrnąć przez początek tej książki. Gdy akcja przenosi się o siedem lat do przodu jest już zdecydowanie lepiej, jednak w dalszym ciągu dalece od ideału. Nie potrafię sobie wyobrazić, że dorośli ludzie w prawdziwym życiu tak się zachowują. Właściwie cały trzon książki, który opiera się na chęci zemsty Brogana na Lydii, jest na poziomie nastolatka, który nie potrafi sobie radzić z odrzuceniem, a nie dorosłego mężczyzny w dodatku słynącego z tak genialnego umysłu. Ale udało mi się to jakoś zaakceptować. Kolejny zgrzyt napotkałam przy próbie wprowadzenia przez autorkę wątku sensacyjnego dotyczącego brata Lydii. Był on nieco chaotyczny, niespójny i tak naprawdę zupełnie nieciekawy. Jednak gdyby go wyciąć, nie byłoby żadnej intrygi pomiędzy Broganem i Lydią, a książka nie miałaby sensu. I właśnie dochodzę do wniosku, że "Bez uczuć" opiera się na bzdurnych i nieciekawych pomysłach.

Jednak są elementy, które ciągną książkę do góry. Brogan jest Irlandczykiem i z tego powodu pojawiło się w powieści wiele ciekawych irlandzkich motywów. Mi osobiście najbardziej podobało się wprowadzenie do dialogów sformułowań pochodzących z języka gaelickiego, który jest również używany w Szkocji, a już nie raz podkreślałam moją fascynację Szkocją. Oprócz tego jasnym punktem "Bez uczuć" był Fionn, przyjaciel Brogana, który wyciągnął do niego rękę, gdy ten znajdował się w najgorszym momencie swojego życia. Bardzo entuzjastyczna, zabawna i zapadająca w pamięci postać. Szkoda, że jedyna w tej książce.



BEZ UCZUĆ
"Ramsey"
Mia Sheridan
Data wydania: 2 sierpnia 2017 roku
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 360

MOJA OCENA: 6/10 - nie jestem o tym święcie przekonana
PRZECZYTAŁAM: 13 sierpnia 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

8 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka budzi niedosyt i szkoda, że Cię nie usatysfakcjonowała :(
    Ja jeszcze nie znam twórczości autorki, ale bardzo lubię powieści New Adult, więc to tylko kwestia czasu aż sięgnę po którąś z jej książek :)
    Pozdrawiam :)
    https://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci "Bez słów" tej autorki.
      Też mi jest szkoda, że ta książka wywarła takie, a nie inne wrażenia...

      Usuń
  2. Miałam okazję czytać kilka poprzednich dzieł autorki, jednak dopiero w planach mam jej kolekcję książek "Bez...". Liczę na wiele emocji i cudownych chwil :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam Ci Bez słów, bo to niezaprzeczalnie najlepsza książka Mii Sheridan, którą wydało wydawnictwo Otwarte, czyli z tej serii "Bez...". Niezłe było też... ugh nie pamiętam tytułu, w każdym razie NIE "Bez win" tylko to trzecie

      Usuń
  3. Czytałam "Bez słów" tej autorki i byłaam nią zachwycona, pewnie sięgnę i po tę książkę... kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bez słów" rzeczywiście jest zachwycające i jest to ta książka, ta historia, którą mogę powtarzać. "Bez uczuć" w ogóle nie powinno stać na półce obok "Bez słów", ale przeczytaj, ocenę pozostawiam Tobie.

      Usuń
  4. Swoją drogą romans współczesny...lekko mówiąc nienawidzę tego gatunku, ale z pewnością polecę babci :D, a tak na serio, to opowieści mojej kuzynki były bardzo podobne do twoich co nie przekonało mnie do jej kupna :v

    Pozdrawiam c:
    https://miedzynamiksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie nie jest książka, którą chciałabym mieć na swojej półce. Szkoda pieniędzy.
      A co do romansu współczesnego to są perełki, ale ta książka z pewnością nią nie jest

      Usuń