piątek, 11 sierpnia 2017

NIEBABSKA CZYTANKA: Gra o tron - George R. R. Martin


"Gra o tron" - jest to tytuł wszystkim doskonale znany, większości pewnie za sprawą serialu wyprodukowanego z dużym rozmachem dla telewizji HBO, a prawdziwym smakoszom historii dzięki książce George'a R. R. Martina. Jest to prawdziwy fenomen, który trudno będzie czymkolwiek przyćmić. Po tytuł ten sięgają nawet ci, którzy nie przepadają za fantastyką, ci, którzy nie lubią czytać. "Gra o tron" z pewnością na zawsze zostanie w kanonie najpopularniejszych seriali i książek. Ostatnio jest o niej jeszcze głośniej, a to z powodu premiery siódmego sezonu serialu. Zewsząd dochodzi do nas bardzo nachalna promocja, a Sansa Stark, która ma nie walczyć ani na Północy ani na Południu, a toczyć wszystkie możliwe walki, niemalże wyskakuje nam z lodówki. Teraz okazuje się, że nawet mój blog nie daje wytchnienia od "Gry o tron"...


Minęło czternaście lat, odkąd Robert Baratheon pokonał Targaryenów nad Tridentem i wywalczył sobie Żelazny Tron oraz władzę nad Siedmioma Królestwami. Przez cały ten czas mógł liczyć na mądre porady swojego Namiestnika Jona Arryna, jednak on niespodziewanie opuszcza ten świat. Król Robert postanawia powierzyć zwolnione stanowisko swojemu wieloletniemu przyjacielowi, Eddarowi Starkowi, między innymi któremu zawdzięcza swój triumf sprzed lat. Stark nie ma wyjścia, musi zostawić swoje rodzinne Winterfell jak i całą Północ, nad którą sprawuje namiestnictwo, i udać się do Królewskiej Przystani, by wspomóc przyjaciela. Zabiera ze sobą dwie córki: Sansę i Aryę, z których starsza ma dostąpić honoru poślubienia następcy tronu - Joffreya Baratheona. Jednocześnie, po drugiej stronie Wąskiego Morza córka poprzedniego króla, Daenerys Targaryen, zostaje poślubiona dothrackiemu wodzowi, który w zamian za młodą, piękną żonę ma zapewnić jej bratu, Viserysowi, armię dzięki której ten odzyska tron swojego ojca.

Wydarzenia z "Gry o tron" nie były dla mnie dużym zaskoczeniem, gdyż jestem obecnie na szóstym sezonie serialu, a i książkę zdarzyło mi się przeczytać kilka lat temu, ale wtedy nie wywołała ona u mnie takiego efektu jak teraz. Natomiast wielką niespodzianką było to, ile zdołałam wyciągnąć z tej powieści przy ponownej lekturze. Sam autor twierdzi, że diabeł tkwi w szczegółach, a ta książka jest nimi wręcz naszpikowana. Znajomość fabuły i postaci pozwoliła mi docenić te szczegóły, zobaczyć rzeczy niewidoczne w pierwszym momencie, zafascynować się historiami dalszoplanowymi, otworzyć swoje serce na świat, jaki wykreował George R. R. Martin.
W pierwszej chwili lektura "Gry o Tron" może kojarzyć się ze spotkaniem z taranem. Mnogość postaci, miejsc, wątków, powiązań, niuansów może przyprawić o zawrót głowy, ale osobom, które nie miały jeszcze w żaden sposób styczności z "Grą o Tron", polecam skupić się i poświęcić trochę uwagi, bo George R. R. Martin nie napisał ani jednego zdania, które nie miałoby znaczenia i o które czytelnik nie pomniałby się w przyszłości. Tylko przy maksymalnym skupieniu można docenić to jak genialnie została napisana ta książka. Trzeba mieć naprawdę wyjątkowy umysł, by napisać powieść z taką dbałością o szczegóły, a przynajmniej posiadać solidnie sporządzone notatki.

Nie da się wyróżnić jednego głównego bohatera tej historii. W zasadzie trzeba by było powiedzieć, że głównym bohaterem jest każdy, z punktu widzenia którego prowadzona jest narracja (może z wyjątkiem Willa pojawiającego się tylko w prologu), a historia widziana była ośmioma parami oczu: Eddarda Starka, lorda Winterfell i Królewskiego Namiestnika, jego żony Catelyn z rodu Tullych, trojga ich dzieci: dwunastoletniej Sansy, dziesięcioletniej Aryi i ośmioletniego Brana, a także bękarta Eddarda, czternastoletniego Jona Snowa, karła Tyriona z rodu Lannisterów oraz khaleesi plemienia Dothraków Daenerys Targaryen. Chociaż pewnie znalazłoby się jeszcze kilka równie ważnych postaci. Tak, postaci to tej książce nie brakuje. Są one bardzo starannie wykreowane i charakteryzują się cechami przypisanymi ich rodom, a i te zostały stworzone bardzo pieczołowicie, ciekawie, wyraziście. Czasami zastanawiałam się, jak można mieć taki fantastyczny pomysł, przecież to niejednokrotnie wykracza poza możliwości wyobraźni! Byłam pewna, że musiałam swego czasu niedostatecznie uważać na lekcjach geografii i historii, bo Westeros i Essos muszą istnieć naprawdę. Co prawda pojawiają się tutaj elementy fantastyczne, które obalają moją teorię, ale poza tym świat George'a R. R. Martina jest tak rzeczywisty, jakby istniał naprawdę. Nie wiem, czy kiedykolwiek miałam przyjemność czytać powieść fantastyczną osadzoną w wymyślonym świecie, która miałaby tak świetne tło, tak świetne podstawy zarówno jeżeli chodzi o geografię krainy, jak i jej urbanistykę, socjologię i historię. Jestem zauroczona.

Nie da się nudzić podczas lektury "Gry o tron", ponieważ George R. R. Martin serwuje nam na kartkach swojej powieści niemały rollercoaster. Intryga goni intrygę, cały czas coś się dzieje, właściwie nie ma chwili aby sobie odsapnąć, wziąć łyk herbaty czy zjeść drożdżówkę. W tej książce każdy może znaleźć coś dla siebie, ponieważ mamy tutaj garść fantastyki, potężną dawkę średniowiecznej rzeczywistości i historycznych smaczków, a także szczyptę romansów. Ale tak naprawę gdy już wciągniemy się w lekturę, nie mają znaczenia nasze osobiste preferencje gatunkowe, bo nagle okazuje się, że kochamy taką fantastykę, że naprawdę podoba nam się warstwa historyczna. Właściwie są dwie kwestie, do których może trudniej jest się przyzwyczaić, a mianowicie wszędobylska przemoc, brutalność, krew tryskająca z tętnic, poodcinane głowy, ale też epatowanie seksem, kreowanie kobiet jako... dziwki, pokazywanie takich pierwotnych instynktów - tutaj w szczególności patrzę w kierunku obozu Dothraków.

Naprawdę jestem ogromnie zaskoczona tym, że przy znajomości serialu i drugiej lekturze "Gry o tron" jestem taka zafascynowana tą książką. Bardzo przyjemny styl autora pozwolił mi przepłynąć przez te ponad osiemset stron, tak że prawie nie zauważyłam obszerności książki. Oczywiście będę kontynuować serię - jeszcze kilka tysięcy stron fantastycznej przygody przede mną. Właściwie już nie mogę się doczekać. Czuję taką potrzebę, jakiej nie odczuwałam przy swojej pierwszej lekturze "Gry o tron" przed kilku laty.
Właściwie 3/4 narratorów historii pochodzi z rodu Starków, a więc książka niejako dyktuje nam, w którym obozie powinniśmy się znaleźć, ale powiem Wam, że swoje serce oddałam postaci, która nie uczestniczyła w żadnych bieżących wydarzeniach opisywanych w książce, bo najzwyczajniej w świecie nie życie. Tą niespodziewaną miłością zapałałam do Rhaegara Targaryena, brata Daenerys, który zginął nad Tridentem - jest coś fascynującego w tej postaci i pochłaniam każde zdanie na jego temat.

Nie będę pytać, czy znacie "Grę o tron", bo w to nie wątpię.
Jakie są Wasze wrażenia?

GRA O TRON
"Game of Thrones"
George R. R. Martin
Data wydania: 12 kwietnia 2011 roku
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 844

MOJA OCENA: 9/10
PRZECZYTAŁAM: 9 sierpnia 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

42 komentarze:

  1. Ponownie wychodzi moja ignorancja jeżeli chodzi o seriale. Fantastyka i średniowiecze+ szczypta romansu to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, nie wierzę! Na Twoim blogu przeczytałam dziś kolejną recenzję książki fantastycznej ... A tu proszę, najciemniej pod latarnią.
      Skoro połączenie jest dla Ciebie idealne, to nie masz wyjścia - musisz przeczytać.

      Usuń
  2. Książki są zdecydowanie lepsze od serialu :D Zaczytywałam się w nich, a teraz dumnie stoją na moim regale ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że książki lepsze. Chociaż w serialu też jestem zakochana.
      Zazdroszczę Ci książek na półce. Ja niestety muszę się o nie bić w bibliotece.

      Usuń
  3. Tyle się mówi o serialu i książce "Gra o tron", a ja nadal tego nie przeczytałam. Nie wiem kiedy to zrobię, ale muszę w końcu sięgnąć po tę powieść. Zaobserwowałam i zostaje tu na dłużej. Zapraszam także do siebie na www.book-and-lifestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długo się wzbraniałam, szczególnie przed serialem, ale nie żałuję, że się poddałam, bo to naprawdę świetna historia.

      Dziękuję za to, że wpadłaś.

      Usuń
  4. Ja akurat ani nie przeczytałam ani nie oglądnęłam, ale mam na półce od niedawna, więc myślę, że szybko nadrobię te braki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam pewna, że takich ludzi tu nie spotkam, ale zadziwiacie mnie. Nie pozostaje mi nic innego, jak ostro się za Was wziąć i pogonić do lektury ;)

      Usuń
  5. TYLKO 9/10?!? :D Pieśń lodu i ognia to zdecydowanie jeden z najlepszych cyklów jakie w życiu czytałam. Doskonała fabuła, zaskakująca, nieprzewidywalna, spójna, niesamowicie dobrze napisana. ♥♥♥ Uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to "TYLKO 9/10"? I proszę na mnie nie krzyczeć ;> Nie mogłam wycisnąć więcej choćbym chciała ;)
      Zobaczymy jak to będzie dalej. "Grę o tron" już raz czytałam, więc wiedziałam co mnie czeka. "Starcie królów" jest w jakiś sposób niespodzianką, mimo że znam fabułę z serialu. Dochodzą nowi narratorzy. Trochę się boję tego ;)

      Usuń
    2. Najlepsza według mnie jest "Nawałnica". :) Nowych narratorów to przybędzie właśnie od trzeciego tomu! :P

      Usuń
    3. No ciekawe co ja uznam za najciekawsze :D Widziałam w internetach, że kiedyś do głosu dojdzie i Jaime ;) to może być ciekawe

      Usuń
    4. Dojdzie dojdzie, Martin szybko przetrzebia szeregi bohaterów, więc najwytrwalsi zawsze w końcu dostaną głos. :D

      Usuń
    5. Obejrzałam wszystkie dostępne odcinki Gry o Tron i umieram. Umieram, bo kolejny odcinek w poniedziałek, umieram bo kolejna książka nie wiadomo kiedy...
      Lubię Jaime'a. Shippuję jemu i Brienne, chociaż wiem, że to głupie, bo ten głupek świata nie widzi poza Cersei.

      Usuń
  6. Realia tej historii bardzo mi odpowiadają, ale chyba nie przepadam za fantastyką aż tak, zeby ją bliżej poznać. Może kiedyś przyjdzie jeszcze na to czas i miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze w pierwszej części tej fantastyki nie ma tak dużo, także jeśli inne rzeczy Ci odpowiadają, to powinnaś spróbować :) Zresztą (jak pisałam) nie jedna osoba nieprzepadająca za fantastyką pochłonęła tę książkę z przyjemnością.

      Usuń
  7. W książkach jestem zakochana, ale i serial mocno mnie wkręcił. Za takimi klimatami zawsze chętnie podążam. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się wcale, że się zakochałaś i wkręciłaś. Mam to samo :D

      Usuń
    2. Kiedyś dyskutowałam z mężem co tak naprawdę mnie do tej serii przyciąga, stwierdziłam, że w zasadzie wszystko mi się podoba, różnorodność bohaterów, ich wyrazistość, mnogość intrygujących wątków, umiejętne kreowanie klimatu, trzymanie w napięciu i trafna perspektywa spojrzenia na naturę człowieka. :)

      Usuń
    3. We wszystkim zgadzam się w 100% Martin w ogóle robi atut z czegoś, co w przypadku innego pisarza byłoby wadą

      Usuń
    4. Martin ma może nie najlepszą osobowość, ale pisarzem jest naprawdę świetnym. Mnie też wszystko się tam podoba. Po prostu. :)

      Usuń
    5. Nie wiele wiem o nim jako człowieku, ale pisarz jest z niego genialny.

      Usuń
    6. Zdecydowanie tak, rzadko tak mocno powieści jednego autora do mnie przemawia. :)

      Usuń
    7. Mam nadzieję, że to się nie zmieni. Już nie mogę się doczekać Starcie Królów, tym bardziej, że lada chwila (w poniedziałek) skończy mi się siódmy sezon serialu, a w dalszym ciągu łaknę tej historii, tego świata.

      Usuń
  8. Przede mną najnowszy sezon serialu, który jest jednym z moich ulubionych. Kiedyś miałam ochotę na tę historię w wersji papierowej, ale nie wiem, czy podołałabym tym ogromnym tomiskom, co przy mojej ilości zajęć i braku wolnego czasu, mogłoby być zbyt trudne. Zatem chyba pozostanę na oglądaniu serialu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można na raty czytać. Tym bardziej, że znasz historię z serialu to nie będziesz musiała tak gnać do zakończenia ;)

      Usuń
  9. Nie czytałam jeszcze ale planuję :) Może i za serial się wezmę? Kto wie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Serdecznie Ci polecam zarówno książkę jak i serial :D

      Usuń
  10. Uwielbiam tą sagę! Serial jest dobry, ale nie dorasta książkom do pięt. Ja nie jestem tak oryginalna, jak Ty, bo moimi ulubionymi bohaterami są Jon Snow oraz Tyrion Lannister. Aaa i nie mogłabym zapomnieć o Sandorze 'Ogarze' Clegane ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma wiele smaczków, których nie da się pokazać w serialu wobec tego ma nad nim przewagę, ale serial też uwielbiam. Też lubię Jona Snowa i Tyriona ;) ha ha Ogar? No proszę... Jestem ciekawa dlaczego.
      Jestem oryginalna przez to, że lubię Rhaegara? W serialu wyszło szydło z worka, a w książce nie i właśnie z powodu tego szydła bacznie go w książce obserwuję [hohoho, ale jestem tajemnicza] i przez to jest dla mnie taki interesujący. No i nie jest takim pseudosmokiem jak Viserys...

      Usuń
  11. Ze wstydem muszę przyznać, że nigdy nie przeszłam przez książkę... :( ale jeszcze kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz spróbować. Niewielu książek jestem tak pewna jak tej :D

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Oj a czemuż to? Jestem bardzo ciekawa, czemu serial Cię tak wymęczył ;) Pamiętaj, że książka zawsze lepsza od ekranizacji

      Usuń
  13. Jestem absolutną fanką Gry o tron. Jakieś dwa lata temu przeczytałam wszystkie wydane tomy i choć zajęło mi to niemiłosiernie długo, zapałałam miłością do tej serii, co nie zdarza się u mnie często ;) Z serialem również jestem na bieżąco, ale nic nie zastąpi dobrej książki, tym bardziej że od któregoś sezonu pojawiają się rozbieżności fabularne. Z niecierpliwością czekam na odwlekane "Wichry zimy"...

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, co książka to książka :D Mam nadzieję, że "Wichry zimy" pojawią się jak najszybciej. Mi do niej jeszcze daleko, ale boję się o zdrowie psychiczne mojej przyjaciółki

      Usuń
  14. Tyle już słyszałam o tej ''Grze o tron'' ze wlasciwie mam juz jej po dziurki :D Zreszta czuje, ze nawet by mi sie nie spodobala, gdyz dla mnie to typowo ksiazka dla facetow. :D Serialu tez nie oglądalam i nie mam zamiaru :D no i jeszcze te 800 stron... jestem fanką ksiazek, ale boje sie takich grubasków :D
    Zapraszam do mnie;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! No co ty! Nawet nie wiesz, ile dziewczyn kocha Grę o Tron! I to wcale nie tylko ja i Marta z W sercu książki. Ale to już Twój wybór.
      A tak! Grubaski są najlepsze ;) Btw ostatnio przytargałam do domu grubaska co ma ponad 1200 stron - największy grubasek jakiego widziałam. Nie mogę się doczekać, aż się do niego dobiorę ;)

      Usuń
    2. Oktawia ma rację (jak zawsze! :P), jest tam bardzo wiele świetnie wykreowanych kobiecych postaci i choć rzeczywiście książki są nieco "po męsku" wulgarne, to są naprawdę fenomenalne. Oczywiście decyzja należy do Ciebie, ale warto sprawdzić "o co tyle gadania".;)

      Usuń
    3. "Jak zawsze" xD Podlizujesz się za sardoniczność - lepiej się przyznaj.
      Ale masz rację. Zresztą, z tego co widzę po serialu, pierwsza część wydaje się być najmniej brutalna i najmniej fantastyczna, więc idealna żeby bezboleśnie zakochać się w tym świecie

      Usuń
  15. Uwielbiam i serial, i książki. Przeczytałam już dwa tomy, które mi się bardzo spodobały. Zgadzam się z Tobą, że przy ponownym czytaniu co raz to więcej szczegółów i postaci rozpoznajemy. :)
    Pozdrawiam, Hayles z Our books. Our love
    Lannisters send their regards XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że ja "Starcie królów" przeczytam nie wcześniej jak z początkiem października, korzystając już z dobrodziejstw biblioteki w Poznaniu. Nie bardzo chce mi się teraz jeździć do Torunia i biegać po całym mieście w poszukiwaniu filii, w której byłaby ta książka...

      O nie... Przypomniałaś mi tę bardzo smutną scenę ;<

      Usuń