środa, 9 sierpnia 2017

MMA Fighter. Szansa - Vi Keeland


Mówią, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki, ale przecież istnieje też stare jak świat porzekadło: stara miłość nie rdzewieje. I weź tu człowieku bądź mądry, gdy przychodzi Ci się zakochać. Pierwsza miłość najgłębiej zapisuje się w naszych sercach, w naszych umysłach, a to dlatego że jest najbardziej romantyczna, najpiękniejsza, najbardziej emocjonalna, czysta i idealna. Dlatego nietrudno przypomnieć sobie o niej, gdy po latach ponownie wpadamy na ulicy na tę kochaną osobą. Powracają wspomnienia, uczucia - tak łatwo się wtedy znowu zakochać, a dojrzałość, mądrość, które zdobywaliśmy przez te lata, mogą pomóc w stworzeniu dobrego, stabilnego związku, który nie zachwieje się napotykając problemy, które wcześniej doprowadziły do jego rozpadu. O takiej miłości pisze Vi Keeland w drugiej części serii MMA Fighter.


Liv Michaels wie co to złamane serce, więc postanowiła nie uzależniać od miłości swojego szczęścia. Osiąga sukcesy na polu zawodowym i to sprawia, że czuje się spełniona. Jednak odczuwa presję z powodu depczącej jej po piętach, rządnej triumfu koleżanki z pracy. Gdy szef zleca im przygotowanie artykułów, od których będzie zależeć ich dalsze życie zawodowe, Liv wie, że nie może sobie pozwolić na przegraną. Kobieta ma napisać tekst na temat Vince'a Stone'a, początkującego zawodnika MMA, odnoszącego spore sukcesy i przyciągającego chmary kobiet, w kontekście jego rzekomego pokrewieństwa ze znanym politykiem. Afera, którą wywoła artykuł, ma jej zapewnić upragniony awans. Liv wybiera się na zajęcia samoobrony dla kobiet, które prowadzi Stone, ale nie spodziewa się, że przyjdzie jej tam zmierzyć się z osobą, której zawdzięcza swoje złamane serce. Jednak gdy ostatni raz go widziała, znała go pod nazwiskiem Vinny Stonetti. A poza tym nic się nie zmieniło - nadal wywołuje u niej przyśpieszone bicie serca i motyle w brzuchu... Michaels stoi przed ciężkim wyborem i nie ważne jaką decyzję podejmie, straci bardzo ważną rzecz w swoim życiu.

Vi Keeland znowu przenosi nas do świata Mieszanych Sztuk Walki, czyli MMA - dyscypliny sportowej, w której można wykorzystywać techniki z różnych sportów walki, nie używając przy tym broni, oczywiście. Bohater poprzedniej części ["MMA Fighter. Walka"], Nico Hunter, odchodzi na sportową emeryturę, ponieważ chce więcej czasu poświęcić rodzinie, która lada chwila się powiększy, oraz swojemu podopiecznemu Vinny'emu, który wkracza na ścieżkę wielkiej kariery sportowej. Wydaje mi się, że w związku z tym, że bohaterowie "Szansy" są nam doskonale znani dzięki poprzedniemu tomowi, ta część ma nad nim przewagę. Jest bardziej spójna, bardziej logiczna. Przez to, że znaliśmy Vince'a jako podlotka, doskonale rozumiemy, dlaczego wspólna przeszłość Vinny'ego i Liv potoczyła się tak, a nie inaczej. Dlatego uważam, że bardzo istotne jest przeczytanie wcześniej pierwszego tomu, w celu lepszego zrozumienia kontekstu. Oczywiście, w treści książki pojawiają się przypomnienia, najważniejsze informacje, ale nie ma to jak pełny obraz, który daje nam większą wyrozumiałość  w stosunku do niektórych kwestii. Pomysł na fabułę uważam za ciekawy. Lubię historie, w których bohaterowie spotykają się po latach. Dodatkową zaletą "MMA Fighter. Szansa" jest wprowadzenie komplikacji w związek Vince'a i Liv jeszcze za nim zaczął on de facto istnieć. 

Podobnie jak pierwsza część, ta także ma wyraźne zabarwienie erotyczne, dlatego od razu przyklejam książce "MMA Fighter. Szansa" etykietkę literatury erotycznej. Jednak w poprzednim tomie nie miałam z tym aspektem powieści żadnych problemów, z uśmiechem na twarzy przyjmowałam ogromny apetyt bohaterów. Tak tutaj sceny łóżkowe bardzo często dodawały książce ciężkości, a to wszystko przez specyficzne upodobania bohatera. To jest kwestia tego, jakim człowiekiem jest Vinny i znajomość "Walki", czyli znajomość jego przeszłości daje nam usprawiedliwienie do delikatnego przymknięcia oka na ten minus książki. 

Wydaje mi się, że największą siłę tej książki stanowią wątki poboczne, czyli kontynuacja losów Elli i Nico, która jest jeszcze bardziej smakowita niż w ich książce, a jednocześnie dodaje "Szansie" nieco rozrywkowego, zabawnego charakteru i łagodzi ociężałość spowodowaną scenami łóżkowymi. Oprócz tego przejmująca jest też kwestia narkomanii i wszelkich jej konsekwencji, jej toksyczności na najbliższe otoczenie, na ukochane osoby. Również postaci drugoplanowe zyskały moją... może nie sympatię, ale moje zainteresowanie. Szczególnie mam tutaj na myśli Jaxa Knighta, bohatera kolejnego tomu, który pewnie lada chwila trafi do księgarni.

Są rzeczy, które w "MMA Fighter. Szansa" wyglądają zdecydowanie lepiej niż w poprzedniej części, ale i te nieco słabsze, dlatego stwierdzam, że książki są na bardzo podobnym poziomie z lekką przewagą "Szansy", ponieważ uważam, że argument: "ta historia jest ciekawsza", ma zdecydowanie większą wagę niż kontrargumenty. Jest to pozycja lekka, którą bardzo szybko i łatwo się czyta. Idealna jeśli potrzebujecie chwilowego odmóżdżenia. Zauważyłam, że wydawnictwo Kobiece robi książkom z tej serii dobrą reklamę opisami z okładek. Mnie one śmieszą, bo są tak bardzo podkoloryzowane, że naprawdę trudno spodziewać się opisywanej lektury, dlatego proszę nie sugerujcie się zapewnieniami "najbardziej skrajnych emocji", bo możecie się zawieźć. 

Czytałyście już książki Vii Keeland?
Co sądzicie o "MMA Fighter. Szansa"?

MMA FIGHTER. SZANSA
"Worth the Chance"
Vii Keeland
Data wydania: 22 czerwca 2017 roku
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 368

MOJA OCENA: 6/10
PRZECZYTAŁAM: 8 lipca 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

16 komentarzy:

  1. Od zawsze miałam słabość do niegrzecznych chłopców, więc chętnie poznam bohaterów wykreowanych przez Vi Keeland.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jacy oni tam niegrzeczni. Nico to słodziak nad słodziakami, aż dziw że walczy na ringu. Vinny jest trochę bardziej niegrzeczny, ale też kochany.

      Usuń
  2. Ja byłam zachwycona obydwoma książkami i już z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie jest się czym aż tak zachwycać, ale rozumiem, że można mieć i takie zdanie. Też czekam na trzecią część, bo jestem ciekawa Jaxa

      Usuń
  3. Z twojej recenzji wydaje mi się, że to całkiem ciekawa książka. Może kiedyś przeczytam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawsza niż poprzednia część, to pewne. Ale polecam przeczytać i ją :)

      Usuń
  4. O książce słyszę pierwszy raz. Ja również lubią wątki bohaterów spotykających się po latach. Prawie zawsze mają one w sobie coś ciekawszego niż kiedy postacie po prostu się spotykaj i zakochują.
    Pozdrawiam, Alice :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Przeważnie za takimi bohaterami stoi coś głębszego, ciekawszego. Ale trzeba jeszcze umiejętnie ponownie ich połączyć, a to się Vi Keeland udało.

      Usuń
  5. Niestety ja nawet nie słyszałam o tym książkach, więc zbytnio nie mogę się rozpisywać na ten temat:D Czasami wątki erotyczne w książkach bardzo mnie drażnią i irytują, jednak jeżeli autor robi to w sposób subtelny i umiarkowany to czemu nie:) Mysle, ze moglabym dac szansę tej ksiazce, chociaz nie wiem czy gdziekolwiek ją znajde. nigdy nie natrafilam jeszcze na taką okladke w mojej bibliotece:)
    Pozdrawiam!!:)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to kwestia tego, że są to stosunkowo nowe książki. Omawiana wyżej książka wyszła z końcem czerwca, więc biblioteki mogę jeszcze jej nie mieć.
      Jeżeli wolałabyś subtelniejsze sceny erotyczne, to może akurat nie w tej książce. Bardziej w poprzedniej, chociaż tej nie do końca.

      Usuń
  6. Ja jakoś nie mam ochoty na całą tą serię, wydaje mi się, że to będzie banał jakich na rynku wiele...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masz rację, że nie jest to może najoryginalniejsza książka, ale ma też swoje plusy. Ale jak masz takie podejście, no to rozumiem, że szkoda marnować czas :D

      Usuń
  7. Niestety to zupełnie nie moja bajka, właściwie nigdy nie sięgam po lektury tego typu, nie przynoszą mi one satysfakcji czytelniczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :D Zresztą tak sobie właśnie myślałam :D Może następnym razem :D

      Usuń
  8. Zgadzam się całkowicie co do wątków pobocznych, które stanowią w tej części duży plus.
    W zasadzie słuszna uwaga co do zapewnień ze strony wydawnictwa, bo są z lekka przesadzone ;d Ale za to okładki wyglądają bosko! ^^
    Ciekawi mnie, na jakim poziomie będzie 3 tom, bo w moim przypadki było tak, że ,,Szansa'' wylądowała o ocenę wyżej niż poprzednia część, więc może ,,Przebaczenie'' zaskoczy nas jeszcze czymś więcej.

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie "Walka" i "Szansa" mają tyle samo gwiazdek, ale uważam, że "Szansa" lepsza i ciekawsza, ale nie mogłam dać jej siedem, bo bym przez to po nocach nie spała...
      Miło by było jakby ta tendencja się utrzymała i "Przebaczenie" było jeszcze lepsze :D
      Okładki rzeczywiście bardzo ładne :D A na pewno ładniejsze niż oryginalne. To tło jednak dużo daje...

      Usuń