poniedziałek, 31 lipca 2017

Przyszłość ma twoje imię - Elżbieta Rodzeń


Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że należy przebaczać, że nie można być wiecznie więźniem przeszłości, a przebaczenie pomaga uwolnić się ze złości, z negatywnych emocji, jest jakiegoś rodzaju detoksem, który robi nam dobrze. Ale zdecydowanie łatwiej jest nam odczuwać wściekłość, chęć zemsty, bo są to uczucia, które dla człowieka są naturalne, które same przychodzą i nie trzeba się o nie bardziej starać. Więc gdy znajdujemy się w takiej sytuacji, że nasze serce przepełniają żal, rozczarowanie, złość, jak możemy myśleć o przebaczeniu? Przecież to tak jakby się godzić na bezkarność, na niesprawiedliwe wyrównanie win, dać temu drugiemu człowiekowi przewagę nad sobą... Łatwiej mówić: przebacz! Ale po co przebaczać, skoro się nie zapomni?


Blanka w przeszłości padła ofiarą napadu. To traumatyczne wydarzenie mocno wpłynęło na jej życie. Musiała pożegnać się ze swoimi marzeniami i do teraz wspomaga się środkami antydepresyjnymi i wizytami u terapeuty. Miewa stany lękowe, nie odwiedza miejsc, które przypominają jej o napadzie, boi się męskiego dotyku - tak więc istnieje wiele powodów, dla których nie jest gotowa na rozpoczęcie samodzielnego życia. Ale bardzo tego chce! 
Od października jest studentką opolskiej uczelni, opiekuje się mieszkaniem swojej kuzynki i podejmuje dorywczą pracę w kawiarni. Poznaje Mateusza, chłopaka po przejściach, który łapie się każdej okazji by zarobić trochę grosza. Jednak ciężka przeszłość wpłynęła na niego zupełnie inaczej niż na Blankę. Chłopak zaliczył chyba każdą dziewczynę, która pojawiła się w jego otoczeniu, a teraz zaczął interesować się tą, która jest najmniej na to gotowa. Czy Blanka da się uleczyć? A może ich trudna przeszłość nie pozwoli im na happy end?

Czytanie kolejnej polskiej książki z tego samego gatunku, o podobnej tematyce wydawało się być pewnym czytelniczym samobójstwem. Można by sądzić, że czara goryczy, która przelała się po przeczytaniu "W rytmie passady" Anny Dąbrowskiej, powinna mi obrzydzić polskie New Adult przynajmniej do końca roku. A tu właściwie kolejną książką, po którą sięgnęłam była najnowsza powieść Elżbiety Rodzeń "Przyszłość ma twoje imię", o której zresztą dowiedziałam się z tego samego źródła, co wspomniany niewypał. Stwierdziłam, że raz się żyje i najwyżej raz na zawsze postawię krzyżyk na polskich romansach i kobiecych obyczajówkach. Finalnie okazało się, że "Przyszłość ma twoje imię" to jedno z moich największych zaskoczeń ostatnich miesięcy. Może nie jest to książka idealna, ale naprawdę jestem w szoku po jej lekturze. Gdyby nie polskie imiona bohaterów i polskie w Opole tle, to zaczęłabym podejrzewać, że ktoś wpuszcza mnie w maliny, twierdząc, że jest to polska książka. No cóż, najprawdopodobniej wynika to z faktu, że naprawdę niewiele spodziewałam się po tym tytule. A zatem przejdźmy do konkretów.

Bohaterowie książki Elżbiety Rodzeń, Blanka i Mateusz, mają na swoich barkach bagaż doświadczeń, który zdecydowanie lżej jest im nieść, gdy wspierają się podczas wędrówki przez życie. Nie ma się co oszukiwać, jest tak w każdym New Adult, bo poniekąd jest to wpisane w definicję gatunku. Być może autorom wydaje się, że dodają swojej książce głębokości, wpisując w ich fabułę traumatyczne przeżycia, a tym samym powieść zdaje się być bardziej wartościowa niż zwykłe, proste love story między młodymi ludźmi. Jednak to nie zawsze gwarantuje sukces. Trzeba mieć w swoim piórze TO COŚ, albo tak jak Elżbieta Rodzeń skonstruować taką sieć powiązań pomiędzy poszczególnymi elementami powieści, że po prostu wciśnie się czytelnika w fotel. Ja w ten fotel byłam wciśnięta już za sprawą szoku, który doznałam uświadamiając sobie, z jaką łatwością przychodzi mi czytanie tej książki, a ta druga sprawa jeszcze mnie tam dopchnęła. W mojej głowie pojawiło się skojarzenie (luźne skojarzenie) z Jandy Nelson w "Oddam Ci Słońce". Byłam pod wrażeniem tego jak przemyślana była ta książka, jak każda informacja miała jakieś znaczenie - z początku wydawało nam się, że jest nieistotna, a na koniec wybuchała nam tuż przed twarzą. Tak, w "Przyszłość ma twoje imię" też niektóre rzeczy wybuchają nam przed twarzą.

Wątek romantyczny jest w tej książce i trucizną i lekarstwem. Uczucie między Mateuszem i Blanką przynosi im bezpieczeństwo, pocieszenie, wsparcie, a jednocześnie jest szalonym biegiem zanim nauczą się chodzić, biegiem w nieznane, być może w kierunku rzeczy, z którymi nie są gotowi się zmierzyć. Chyba właśnie dlatego ta książka jest taka magnetyczna, taka wciągająca i przejmująca. Jednak żeby nie było tak ładnie i pięknie, to muszę powiedzieć o tym, że niektóre rzeczy zadziały się zbyt szybko, inne rozwiązały się zbyt gładko, a jeszcze inny miały przebieg, w który trudno było mi uwierzyć. Ale potrafię przymknąć na to oko, bo "Przyszłość ma twoje imię" naprawdę mi się podobało i naprawdę miło spędziłam czas przy tej lekturze. Jestem zdumiona, że było tak dobrze i tak bezboleśnie. Chociaż z tym brakiem bólu to tak nie do końca we wszystkich aspektach, gdyż niejednokrotnie moje serce ścisnęło się, gdy czytałam chociażby o przeszłości Mateusza.

Uważam, że bohaterowie są bardzo autentyczni i łatwi do polubienia. Chociaż ja osobiście bardziej lubię Mateusza, ponieważ to on z tej dwójki jest bardziej wyrazisty i charakterystyczny, wybijający się na tle bohaterów New Adult. Jest bardzo dobrze wykreowany, a jednocześnie taki do schrupania. Jednak to nie główni bohaterowie urzekli mnie najbardziej. Ja swoje serce oddałam najbardziej genialnemu dziecku, Kacperkowi, przesłodkiemu, przeuroczemu. Niezwykle chwytająca za serce jest relacja między nim a Mateuszem. No coś cudownego. Warto tę książkę przeczytać choćby po to, by zobaczyć tę miłość między braćmi.

Nie mogę powiedzieć, że wszystkie elementy tej książki podobały mi się w 100 procentach, ale nie mogę też powiedzieć, co mi się nie podobało, bo zbyt dużo bym zdradziła. Także tylko zaznaczam fakt, żeby było wiadomo, skąd wzięła się moja ocena. Ale niezaprzeczalnie jest to bardzo dobra książka, bardzo uczuciowa, bardzo zaskakująca, niosąca ze sobą przesłanie wybaczania. Serdecznie polecam wszystkim tę książkę - będzie czekało Was naprawdę duże zaskoczenie.

Czytałyście już "Przyszłość ma twoje imię"?
Też macie takie książki, które sądziłyście, że będą totalną klapą,
a były największym zaskoczeniem? Opowiedzcie o nich.

PRZYSZŁOŚĆ MA TWOJE IMIĘ
Elżbieta Rodzeń
Data wydania: 17 lipca 2017 roku
Wydawnictw: Zysk i S-ka
Ilość stron: 544

MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAŁAM: 25 lipca 2017 roku

Recenzja do przeczytania także tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

16 komentarzy:

  1. Nie czuję się zachęcona, wczoraj przeczytałam książkę new adult z naszego polskiego podwórka i jestem załamana, na razie odpuszczę sobie literaturę tego typu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, kochana. Ja też przeczytałam książkę New Adult z naszego podwórka i ją zjechałam, bo po prostu się nie dało inaczej. Odsyłam Cię do mojej recenzji, jeśli Cię to interesuje: W rytmie passady
      Z polskiego New Adult czytałam jeszcze Czykierdę-Grabowską i może nie było tak źle jak z książką Anny Dąbrowskiej, ale też nie widziałam tam wielu pozytywów.
      Także zastanów się jeszcze. Może akurat "Przyszłość ma twoje imię" Ci podejdzie, tak jak i mi podeszła. Ale nie będę natarczywie namawiać

      Usuń
  2. WOW wydaje się być bardzo ciekawa, muszę ją przeczytać mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mus to mus :D Jest godna uwagi. Najlepsze polskie New Adult jakie czytałam!
      Miłej lektury w takim razie.

      Usuń
  3. Jestem jak najbardziej otwarta na twórczość polskich autorów. Do tej pozycji zachęcają mnie traumatyczne przeżycia bohaterów, terapia i zażywanie lekarstw antydepresyjnych. Są to tematy, w których czuję się wyśmienicie. Od razu jednak miałam pewne podejrzenia, że są to jedynie tła do uniesień miłosnych między głównymi bohaterami, lecz jak się okazało - myliłam się. Wyczuwam tu toksyczną miłość, a jest to taki rodzaj miłości, który jako jedyny mi odpowiada. Ogólnie pierwsze wrażenie jakie wywarła na mnie książka jest jak najbardziej pozytywne, więc nie widzę zastrzeżeń, które by mnie blokowały przed jej przeczytaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to nie jest do końca tak jak piszesz. Mimo wszystko te traumatyczne przeżycia SĄ tłem dla miłosnych uniesień, no bo to jest jednak romans - nie mogłoby być inaczej, jest on pierwszym planem i tak powinno być. Ta miłość nie jest tak toksyczna, jak Ci się wydaje. Ciężko mi się wytłumaczyć bez spoilerowania.
      Poznałam już trochę Twój gust czytelniczy i bałabym Ci się polecić tę książkę. Yyy... jakby tu... wydaje mi się, że... nie wiem... nie brałabym się za nią na Twoim miejscu. Dla zdrowia Twojego i mojego.

      Usuń
  4. Już wcześniej spotkałam się z tą książką, pamiętam bo okładka jest cudowna. Chwilowo nie mam ochoty na takie historie, ale tytuł zapisuje i zobaczymy co z tego wyniknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapisz sobie, zapisz sobie. Jak znów przyjdzie ochota, będzie jak znalazł :D
      Okładka faktycznie przepiękna.

      Usuń
  5. Nie jestem pewna, czy to tytuł dla mnie, ale zaintrygowałaś mnie na tyle, że sięgnęłabym po niego, gdybym miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę to uznać za swój sukces.

      Usuń
  6. Polskim autorom zawsze warto dać szansę, ponieważ potrafią pozytywnie zaskoczyć. Jeśli chodzi o "Przyszłość ma twoje imię" to może sięgnę. Od czasu do czasu lubię przeczytać książki tego typu. :)
    Mile zostałam zaskoczona, kiedy przeczytałam "Chłopaka na zastępstwo" Kasie West. Różne opinie panują o tej pozycji, ale mi się ona akurat spodobała. A byłam pewna, że to niemożliwe!
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lekturze książki pani Rodzeń zdecydowanie chętniej będę dawała szansę polskim autorom, bo naprawdę poprawiła moją opinię na ich temat. Jednak z Anną Dąbrowską spotkałam się raz i już więcej nie mam zamiaru czytać książek tej pani.

      Mi "Chłopak na zastępstwo" bardzo przypominał inną książkę, więc jakoś nie mam szczególnej sympatii dla tego tytułu... Mam nadzieję, że z innymi książkami Kasie West pójdzie mi łatwiej.

      Usuń
  7. Jak bardzo aktualne są przesłania wybaczania, szczerej miłości, głębokiego porozumienia. Bardzo chętnie tytuł polecę moim nastolatkom, powinien on zainteresować zwłaszcza córkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wydaje mi się, że nastoletniej dziewczynie powinna się spodobać ta książka.

      Usuń
  8. Póki co pasuję, ale jak minie mi ochota na thrillery, to z przyjemnością sięgnę i po ten tytuł ;)

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jednak uda Ci się sięgnąć po "Przyszłość ma Twoje imię", bo to pozycja naprawdę warta uwagi. Zadziwiająca tym bardziej że polska.

      Usuń