niedziela, 23 lipca 2017

Obietnica - Jude Deveraux


Jude Deveraux, popularna amerykańska autorka romansów, w szczególności romansów historycznych dziejących się w średniowieczu, popełniła dwudziestodwutomową serię o rodzinie Montgomerych, którą otwiera omawiana "Obietnica". Jednocześnie powieść ta rozpoczyna podserię, wewnętrzny czterotomowy cykl "Velvet", który traktuje jedynie o pierwszym pokoleniu rodziny Montgomerych, czyli o miłosnych losach czwórki braci: Gawina, Milesa, Stephana oraz Reine'a. Jude Deveraux, dzięki temu wielotomowemu cyklowi wysyła swoich czytelników w podróż przez blisko pięćset lat historii, niekiedy posługując się przy tym elementami fantastycznymi.


Judith jest trzecim dzieckiem i jedyną córką hrabiego Revedoune. Jako że dwóch synów zapewniało hrabiemu niemal pewne przedłużenie rodu, mężczyzna przystał na błagania swojej żony, by od najmłodszych lat przygotowywać Judith dla kościoła. Dziewczyna ze zdobytą wiedzą na temat zarządzania majątkami czy prowadzenia ksiąg rachunkowych ma szansę bardzo szybko zostać bardzo wpływową przeoryszą. Jednak sprawa komplikuje się, gdy umierają obaj synowie Revedoune'a, a hrabia pozostaje bez spadkobiercy. Judith zostaje zmuszona porzucić swoje plany i rozpocząć przygotowania do zamążpójścia. Ręka dziewczyny zostaje zaproponowana Gavinowi Montgomery'emu, młodemu, walecznemu baronowi. Mężczyźnie to małżeństwo nie było jednak w smak, gdyż przed dwóch laty bez pamięci zakochał się w ślicznej i uroczej Alice Valence.

Historia Gawina Montgomery'ego i jego młodej żony Judith Revedoune została osadzona na początku szesnastego wieku w Anglii rządzonej przez Henryka VII Tudora, u boku którego na tronie zasiadała Elżbieta York. Autorka słynie z tego, że wiele jej książek dzieje się w średniowieczu, więc jest całkiem dobrze rozeznana z realiami tamtego czasu. Widać było, że starała się przemycić jak najwięcej typowych dla średniowiecza przekonań, zahaczała również o niektóre fakty z historii Anglii. W związku z tym, że mnie to pasjonuje, więc zwróciłam szczególną uwagę właśnie na te aspekty książki. Doceniam pokazanie przez autorkę roli kobiety w średniowieczu, roli małżeństw aranżowanych między zwaśnionymi rodami czy kwestii przemocy, która była wówczas na porządku dziennym. Jednak w pewnym momencie historia została przeniesiona na dwór królewski i w tym przypadku mam do autorki wiele zastrzeżeń. Mam wrażenie, że pojawiło się tu całkiem sporo nieścisłości i wydarzeń absurdalnych jak na takie miejsce i takich bohaterów. W ogóle bardzo nie lubię, gdy do powieści, romansu historycznego w przypadku "Obietnicy", zostają wprowadzeni autentyczni bohaterowie, a już szczególnie gdy są to monarchowie, bo o tych wiem zbyt wiele, by przymykać oko na wybujałą wyobraźnię autorki. Henryk VII, za względu na okoliczności w jakich pojawił się na angielskim tronie, starał się przede wszystkim zapewnić królestwu pokój, a więc można przypuścić, że dbał on o interesy swoich poddanych, jednak nie wydaje mi się, że rozwiązywał problemy miłosne jakiegoś tam barona [najniższy tytuł arystokratyczny] i że gościł go wraz z żoną z atencją.

Nie jest to romans historyczny najwyższych lotów. W ogóle uważam, że jak na taki potencjał, który miała "Obietnica", jest ona romansem wręcz słabym. W relacji Gawina i Judith pojawia się też osoba trzecia, kochanka mężczyzny, którą darzył ogromnym uczuciem. Tak więc sytuacja uczuciowa powinna być dużo bardziej skomplikowana. A mam wrażenie, że zbyt wiele rzeczy zostało tu uproszonych czy zapomnianych, a co za tym idzie wiele sytuacji między głównymi bohaterami było mało prawdopodobnych i wiarygodnych. 
Za bardzo słabe uważam też wprowadzenie do książki dwóch kolejnych wątków romantycznych, gdyż powodowały one jedynie chaos. Z resztą jeden z nich dotyczył postaci, których równie dobrze mogłoby w tej książce nie być i nie ucierpiałaby ona na tym, gdyż nie brali oni udziału w żadnych intrygach i istotnych wydarzeniach. Z kolei drugi wątek romantyczny był na miarę telenoweli brazylijskiej i tylko ośmieszał książkę. Jude Deveraux zdecydowanie powinna poświęcić mu więcej uwagi, skoro już postanowiła go wprowadzić. W ogóle autorka zepsuła dość dobre tło historyczne sytuacjami tak przerysowanymi, że czasami wręcz budziły one u mnie śmiech.

Główna bohaterka, Judith Revedoune, przez pewien czas była jasnym punktem tej książki, oczywiście do momentu, w którym niemal cała lektura nie zaczęła się sypać. Jako że była wychowywana na przeoryszę, była niezwykle wykształcona, wiedziała bardzo dużo o prowadzeniu majątku. Miała też dar przykuwania do siebie uwagi mężczyzn, który nie zwykli słuchać porad kobiet i widzieli je jedynie przy haftowaniu, a nie przy gospodarowaniu. Była zupełnym przeciwieństwem słodkiej, niewinnej, bezbronnej Alice Valence, która więc posiadała wszystkie cechy by zawładnąć sercem mężczyzny takiego jak Gawin. Jest ona trochę jak taka mucha, która bzyczy koło ucha, ale nie chce usiąść na ścianie, żeby można było ją zabić. Co do głównego bohatera męskiego, Gawina Montgomery'ego, to może mi się on nie podobać [i nie podoba mi się], ale całkiem nieźle wpasowuje się w mężczyznę średniowiecznego, ślepego na co to niektóre sprawy, nieznającego co to niektórych wartości.

Nie jestem zadowolona z tej lektury. W "Obietnicy" zostało brutalnie zamordowanych kilka bardzo ciekawych i działających na korzyść książki aspektów. Zbyt wiele rzeczy zostało spłyconych i rozwiązanych w bardzo niekorzystny sposób. Bohaterowie z początku wydawali się być ciekawi, ale w pewnym momencie coś nie zagrało i pojawił się kolejny minus książki. Mimo wszystko spróbuję się zapoznać z innymi książkami z cyklu Jude Deveraux. Kolejny tom nosi tytuł "Dziedziczka" i będzie on opowiadał o Stephenie i jego szkockiej żonie, nie jest tajemnicą, że bardzo lubię szkockie klimaty i mam pewne nadzieje w związku z tą książką.

"Obietnica" została wydana zarówno przez wydawnictwo Da Capo i należy do serii wydawniczej "Nie chowaj tej książki przed żoną! I tak kupi sobie nową!", a także przez wydawnictwo BIS.

Jak odnajdujecie się w średniowiecznych klimatach?
Po raz pierwszy czytacie o Jude Deveraux?
Znacie inne wielotomowe serie?

OBIETNICA
"The Velvet Promise"
Jude Deveraux
Data wydania: sierpień 2015 roku
Wydawnictwo: BIS
Ilość stron: 480

MOJA OCENA: 4/10
PRZECZYTAŁAM: 22 lipca 2017 roku

Recenzja do przeczytania także tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

12 komentarzy:

  1. O ile może ta historia by mnie przyciągnęła, o tyle romansom mówię zdecydowanie nie, zwłaszcza tym słabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, kochana, u mnie to Ty się w takim razie nie najesz :D Tu niemal każda recenzja dotyczy romansu ;) Cóż, mam nadzieję, że nie każda słabego...

      Usuń
  2. Nie jestem miłośniczką romansów, ale historię sobie cenie, jednak nie jestem pewna czy spodobałaby mi się ta mieszanka. Ogólnie przytłoczyłaby mnie bardzo ta powieść, więc raczej po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze romans historyczny ma coś wspólnego z historią poza czasem akcji i kostiumami. Akurat Jude Deveraux próbowała dać swojej książce solidniejsze fundamenty. A to, że zniszczyła wszystko na własne życzenie, to już inna sprawa...
      Też mi się wydaje, że nie jest to książka dla Ciebie :D

      Usuń
  3. Uwielbiam romanse, aczkolwiek te historyczne zawsze zabiera mi mama - ona jest ich prawdziwą fanką! :D

    Mimo wszystko, na blogu zostaję, bo przyjemnie tu u Ciebie. :)
    NaD okładkę ‹:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lejesz miód na moje serce. Z radością Cię u siebie witam :D Romansów Ci u mnie dostatek (nie tylko historycznych).
      A to mama! Ja bym sobie nie dawała zabierać książek...

      Usuń
  4. Pierwszy raz widzę książkę i raczej nie zabiorę się za nią, bo nie moje klimaty i widzę, że ocena też nie za wysoka.
    Pozdrawiam
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ocena nie mogła być wyższa...
      Rozumiem ;> każdy ma swoje klimaty. A że książkę widzisz pierwszy raz na oczy to się wcale nie dziwię. Nie jest ona raczej zbyt popularna poza kręgiem osób mocno związanych z romansami.
      Pozdrawiam również

      Usuń
  5. Ej - napisałam długaśny komentarz nt. autorki i mojego wcześniejszego z nią doświadczenia, a widzę, że zniknął. :(
    Jude Deveraux poznałam przypadkiem u babci, ale powiem Ci, że było uroczo. Nie wybitnie, ale ciepło, miło i przyjemnie. Trochę słodko. :D Jednak ja czytałam właśnie nie historyczną książkę autorki (a o historycznych słyszałam, że są znacznie lepsze), więc Twoje wrażenia trochę mnie zaskoczyły, ale cóż, bywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam w SPAMie i nieopublikowanych komentarzach, ale nic nie znalazłam, więc nie wiem, gdzie on zaginął, a szkoda ;(
      Jude Deveraux jak najbardziej znałam wcześniej i lubiłam. Chyba po prostu trafiłam na słabszą książkę, albo się przypierniczyłam do rzeczy, na które inni nie zwrócili by uwagi, jak ta cała sprawa z Henrykiem VII, która mi mocno humor popsuła w tej książce...
      Chociaż gadałam ze znajomą i ona skomentowała "Obietnicę" - dno i wodorosty i ch*jowy bohater, więc chyba nie ja jedna słabiej oceniam tem tytuł. Sprawdzałam jeszcze jak stoi ten tytuł w Biblionetce i podobno drugi najlepszy w serii. No nie wiem, czy to dobrze wróży, tym bardziej, że ten rzekomo najlepszy tom już wcześniej czytałam (bodajże 15 tom).

      Usuń
    2. No to może sięgnij po te nowoczesne? Chociaż jak mówisz, że znałaś i lubiłaś to już pewnie czytałaś. No nie wiem. Dla mnie była to urocza przygoda i choć wiesz, że nie przepadam za romansami ta książka miała taką delikatność i ciepłą atmosferę, na tyle, że przeczytałam z zadowoleniem. ;)
      PS. Nie przejmuj się, ja np. niechętnie już sprawdzam opinie na portalach, bo gwiazdki są słabą rekomendacją. Najgorsza przeczytana przeze mnie w tym roku książka przed moją oceną miała na jednym z portali 8 na 10 gwiazdek. Ja dałam jej trzy w bólach. Moja przyjaciółka dwie i uważa, że ją przeceniła. ;)

      Usuń
    3. Miałam podobną sytuację całkiem niedawno - przy okazji czytania "W rytmie passady". Ocena na lubimyczytac 8,06, a ja książkę niemalże w bólach czytam...
      Ale czy ja czytałam coś współczesnego Deveraux? Jakoś tak sobie nie mogę przypomnieć. W każdym razie na pewno czytałam ze dwie książki o podróżach w czasie, gdzie ta współczesność się przewijała.
      Obecnie czytam drugą część tej sagi o rodzie Montgomerych. Mam nieco czepialski nastrój, ale zobaczymy jeszcze jak to będzie.
      Tak w ogóle to sobie trochę poleniuchowałam w lipcu i mam trzy zaległe recenzję... Jedna właśnie się pisze, ale trochę życia mi nie starcza...

      Usuń