wtorek, 4 lipca 2017

Miłosna pułapka - Tracy Anne Warren

W dawnych czasach wierzono, że dzieci urodzone z jednego poczęcia są przeklęte, gdyż posiadają tylko jedną duszę. Topiono wówczas oba niewiniątka, aby powstrzymać szerzenie się zła. Z biegiem czasu wierzenie to ewoluowało i tylko jedno z bliźniąt było potępione. Ludzie sądzili, że pierwsze z dzieci otrzymało całe dobro ich wspólnej duszy, a więc te można było ze spokojem zachować. Z kolei drugie należało zabić, by unicestwić diabelską cząstkę tkwiącą w jego martwej i czarnej duszy. I chociaż upłynęło od tego czasu wiele setek lat i można byłoby sądzić, że społeczeństwo stało się bardziej oświecone i przestało wierzyć w te pogańskie zabobony, to nie do końca da się wyplenić to, co podświadomie siedzi w głowach, nie da się zmusić rodziców by jednakowo traktowali swoje dzieci...



Jannette Violet i Jeannette Rose mimo, że są bliźniaczkami to różnią się jak woda i ogień, jak dzień i noc. Violet jest spokojna, inteligentna, skromna, kochająca zwierzęta. Z kolei Jeannette charakteryzuje impulsywność, wyrachowanie, ale za to cieszy się większą miłością rodziców, doskonale czuje się w towarzystwie i została okrzyknięta królową londyńskiego sezonu. Nic więc dziwnego, że została adresatką oświadczyn najznamienitszych dżentelmenów, w tym Adriana, księcia Reaburn. Jednak Jeannette nie ma ochoty wyjść za księcia i w głębokiej tajemnicy posyła przed ołtarz swoją siostrę Violet. Tą targają ogromne wątpliwości i strach przed wyjściem na jaw prawdy, ale skrycie kocha się w Reaburnie i jest gotowa udawać swoją siostrę, by zaznać odrobiny szczęścia w małżeńskim życiu.

"Miłosna pułapka" Tracy Anne Warren jest najwyżej ocenioną książką serii wydawniczej Romans historyczny wydawnictwa Amber według portalu Biblionetka, której do tej pory nie czytałam. Właśnie z tego powodu wybrałam ją na swoją lekturę. Oprócz tego jest to też pierwsza część trylogii o tym samym tytule, która traktuje o miłosnym życiu kolejno Violet, Jeannette oraz Christophera, lorda Wintera, młodszego brata księcia Reaburn. Rzecz dzieje się oczywiście w XIX wieku. Raczej nie jestem równie pozytywnie nastawiona do tej książki, co użytkownicy Biblionetki. Co prawda historia wydawała mi się nawet ciekawa, bo lubię motyw bliźniąt w książkach, szczególnie gdy tak bardzo się od siebie różnią, ale nie postawiłabym jej ponad serią "Bridgertonowie" Julii Quinn czy niektórymi książkami Mary Balogh. Prawdopodobnie "Miłosna pułapka" za jakiś czas wytrze się z mojej pamięci. Nie jest to romans historyczny, który nazwałabym pozycją obowiązkową każdej wielbicielki romansów.

Do korzyści "Miłosnej pułapki" zdecydowanie można zaliczyć nieszablonowość fabuły. Gdy przeczytało się już tych romansów historycznych ponad setkę to dało się zauważyć, że większość z nich przebiega według utartego schematu: on przystojny, ona w jakiś sposób odstaje od londyńskiego społeczeństwa, poznają się na balu, z jakiegoś powodu (najczęściej kompromitacji) zmuszeni są wziąć ślub, o wzajemnej miłości przekonują się dopiero na skutek przeżycia traumatycznego wydarzenia. Książka Tracy Anne Warren przebiega inaczej i jest w pewien sposób powiewem świeżości. Jest sympatyczna, spokojna, biegnie nieśpiesznym rytem. Raczej niewiele tutaj zawirowań losu, jest kilka intryg, ale nie mogę ich nazwać jakoś specjalnie emocjonującymi. W mojej głowie nigdy nie powstała obawa, że coś może pójść nie tak. Dlatego zapewne książka nie pozostanie mi na długo w pamięci.

Violet jest zdecydowanie pozytywną bohaterką i zyskała moją sympatię. Jej miłość do księcia Reaburn jest oczywista, widoczna i wyczuwalna, dzięki temu czytelnik może wybaczyć wszystkie jej występki z większą łatwością niż powinien to uczynić Adrian. Natomiast nie ma w tej książce bardziej drażniącej postaci niż Jeannette. Jest to osoba tak na wskroś perfidna, że mam duże obawy przed przeczytaniem kontynuacji "Miłosnej pułapki", gdyż jest ona w pełni jej poświęcona. Adrian Winter jest mężczyzną niemal idealnym, w związku z tym nieco mnie nudził. Brakowało mi w nim szczypty nieprzyzwoitości, odrobinki hulaszczego stylu bycia. Nie dołączy on do zastępu moich ulubionych dziewiętnastowiecznych dżentelmenów, ale doceniam jego wyrozumiałość, troskliwość i oddanie.

Jeżeli chodzi o wady książki to, oprócz już wspomnianych, należy wspomnieć, że "Miłosna pułapka" jest bogata w sceny łóżkowe, które w większości nic ciekawego i odkrywczego nie wnoszą. Przez to ciągłe tarzanie się w pościeli miałam wrażenie, że książka jest miejscami nieco ociężała. Oprócz tego dużym utrudnieniem było używanie w narracji zamiennie "Violet" i "Jeannette" względem jednej osoby. To było widoczne szczególnie, gdy w jakiejś scenie brały udział obie siostry, można było mieć wątpliwości czy chodzi o Violet jako Violet, Violet jako Jeannette, Jeannette jako Jeannette czy Jeannette jako Violet.

Jak stoicie z romansami historycznymi?
Znacie jakieś ciekawe książki o bliźniaczkach/bliźniakach?

MIŁOSNA PUŁAPKA
"The Husband Trap"
Tracy Anne Warren
Data wydania: 2013 rok
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 318

MOJA OCENA: 6/10
PRZECZYTAŁAM: 1 lipca 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

14 komentarzy:

  1. Ja nie przepadam za romansami historycznymi i raczej nie sięgnę po tą książkę. :(
    Pozdrawiam, Hayles z Our books. Our love

    OdpowiedzUsuń
  2. Z grubej rury zaczęłaś. :D Trzeba Ci przyznać, przyciągnęłaś moją uwagę w 250%. ;) Tylko trochę się pogubiłam, czyli obie bohaterki na pierwsze miały Jeannette czy było to ich nazwisko? W ostatnim zdaniu rozumiem, że kwintesencja tkwi w podszywaniu się sióstr pod siebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich imiona różniły się tylko jedną literką. Jedna była Jannette a druga Jeannette i to brzmiało bardziej z francuska. Na pierwszą mówili jednak Violet (jej drugie imię). Jak miały na nazwisko to zabij mnie, nie pamiętam.
      No tak. Dobrze rozszyfrowałaś... Chyba powinnam to bardziej zaznaczyć w opisie...

      Usuń
    2. O mamo, kochana to absolutnie nie krytyka! Nawet się ubawiłam zastanawiając się jak można zrobić taką krzywdę córkom. W zasadzie nie dziwi mnie nawet, że przyszedł im do głowy ten pomysł podmiany! Szalona autorka! ;)

      Usuń
    3. No nie? I to w dodatku bliźniaczkom... Ja to się dziwię, że ta podmianka tak długo nie została przez nikogo zauważona... Przecież one były jak ogień i woda

      Usuń
    4. Show must go on. :D Ale inna sprawa, że czasami... Czasami to mi się zdaje, że ludziom łatwo przychodzi wierzyć w najbardziej bezczelne kłamstwa to raz, a dwa tak naprawdę... Często zamykamy oczy na wiele rzeczy. Nie chcemy ich widzieć, albo nas nie interesują i kropka. To ich nie zauważamy...

      Usuń
  3. Przyznam, że nie przepadam za romansami historycznymi, nie działają na mnie, ale wiem, że wiele osób bardzo je lubi. :) Nieszablonowość powieści przemawia za nią, jednak po opisie wnioskuję, że niewiele stracę nie sięgając po książkę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na to co czytasz, to też wydaje mi się, że niewiele stracisz. Ale wiesz? Ludzie o takich książkach nie piszą, a ja bym chciała...

      Usuń
    2. Powiem Ci, że to jest bardzo celna uwaga. Według mnie oczywiście. Ludzie o pewnych książkach nie piszą, albo piszą bardzo rzadko. W nagromadzeniu blogów wypełnionych bestsellerami i naszpikowanymi egzemplarzami recenzenckimi to miła odmiana przeczytać coś nawet jeśli nie w moim typie to odświeżającego. Lubię być zaskakiwana książką. Nie przeszkadzają mi bestsellery, ale to widać na każdej półce. Ciekawie się robi gdy wyciągacie cacko spod lady. :D Oba Wasze blogi do takich zaliczam - zarówno bookendorfinę jak babskie czytanki. ♥

      Usuń
    3. Ty to zawsze umiesz poprawić mi humor. Bardzo miło jest przeczytać coś takiego o swoim blogu. Teraz czuję się trochę jak po wypiciu Red Bulla. To dobrze, bo ostatnio zaliczyłam mały spadek formy jeżeli chodzi o blogowanie ;)

      Usuń
    4. Sama prawda kochana! ♥ Rozumiem doskonale, ja też chwilami tak mam, ale z drugiej strony, to cudowne uczucie poznawać nawet wirtualnie ludzi z pasją taką jak Twoja (tak - znowu mówię o Tobie! Uwzięłam się! :P) i naprawdę przepadam za tym dzieleniem się różnymi skarbami!

      Usuń
    5. Oktawia - człowiek z pasją :D
      nie słodź mi już, nie słodź :D
      Kochana jesteś <3

      Usuń