czwartek, 27 lipca 2017

CZYTANKA Z PASJĄ: Trzy siostry, trzy królowe - Philippa Gregory


Już nie raz podkreślałam moje wielkie zainteresowanie monarchią angielską, a w szczególności czasami, gdy na angielskim tronie zasiadała dynastia Tudorów. Ród ten nie władał królestwem długo, gdyż niewiele ponad sto lat, ale zapisał się w historii Anglii złotymi literami głównie za sprawą Henryka VIII, który swoim kontrowersyjnym działaniem przewrócił wyspy brytyjskie do góry nogami i stał się symbolem, który pierwszy wpada do głowy na hasło "Tudorowie". Sławą niewiele odstaje od ojca jego druga córka Elżbieta, która przez wielu uznawana jest za największego monarchę tego kraju. Jednak nie na tym kończy się dynastia Tudorów. Zapomniana przez kronikarzy Małgorzata Tudor była starszą siostrą Henryka VIII, wydaną, w celu zapewnienia wieczystego pokoju angielsko-szkockiego, za króla Szkocji Jakuba IV, wieloletnią królową regentką w imieniu swego syna Jakuba V oraz kobietą, która postępowaniem i przekonaniami wyprzedzała czasy, w których żyła. Philippa Gregory za pomocą fikcyjnego portretu tej kobiety w swojej najnowszej książce "Trzy siostry, trzy królowe" przybliża również postać Marii Tudor oraz Katarzyny Aragońskiej.


W 1501 roku dwunastoletnia Małgorzata Tudor twierdziła, że jest jedyną prawdziwą Tudorówną na królewskim dworze. Co prawda była jeszcze jej młodsza siostra Maria, ale ją, pięcioletnią dziewuszkę, trudno było wówczas nazwać księżniczką. Natomiast ona, Małgorzata, miała precedencję zaraz po swej matce, królowej Elżbiecie York, oraz po królowej matce, Małgorzacie Beauford. Nie było w Anglii zacniejszej księżniczki niż ona. A przynajmniej nie było jej do czasu, dopóki w królestwie nie pojawiała się hiszpańska infantka Katarzyna Aragońska, lada chwila księżna Walii, a w przyszłości królowa Anglii. Przyjazd córki Izabelii Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego nie był księżniczce w smak, ale jej ojcu, Henrykowi VII, szybko udało się zaspokoić ambicję najstarszej córki i wydać ją za króla Szkocji Jakuba IV, czym upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu i zapewnił wieczysty pokój angielsko-szkocki.

Małgorzata Tudor
"Trzy siostry, trzy królowe" Philippy Gregory to trzy angielskie księżniczki, które podzieliły podobny los: zostały królowymi, wyszły za mąż z miłości, traciły swoje dzieci i wiodły nieszczęśliwe życie. Małgorzata Tudor, królowa Szkocji, narratorka opowieści, Maria Tudor, królowa Francji oraz Katarzyna Aragońska, królowa Anglii - połączyły je więzy rodzinne, rozdzieliła rywalizacja o władzę. Autorka w centrum postawiła najstarszą córkę Henryka VII i Elżbiety York i to jej życiu głównie się przyglądamy. Natomiast o losach dwóch pozostałych sióstr-królowych dowiadujemy się głównie z korespondencji, którą wymieniała z nimi Małgorzata. Nie jest to co prawda powieść epistolarna, ale tych listów pojawia się w książce  naprawdę wiele. Ci, którzy czytali "Wieczną księżniczkę" tej autorki, mają poszerzony obraz opisywanej historii o przeżycia Katarzyny Aragońskiej, ponieważ obie te książki rozpoczynają się w tym samym momencie i w wielu aspektach się przenikają. Jednak powieść "Trzy siostry, trzy królowe" obejmuje znacznie większy obszar czasu. Koniec historii stanowi rok 1533 - data znamienna bardziej dla Henryka VIII niż dla Małgorzaty. W tej drugiej części książki, Małgorzata oprócz zajmowania się swoją nową ojczyzną, zerka także na to, co dzieje się na dworze angielskim, ponieważ tam całkiem dobrze zadomowiły się siostry Boleyn, a następnie pojawiła się "królewska wielka sprawa", tak więc "Trzy siostry, trzy królowe" dzieją się równolegle także z jeszcze jedną książką Philippy Gregory - "Kochanicami króla".

Katarzyna Aragońska
Nigdy specjalnie nie interesowałam się Małgorzatą Tudor i jak się okazuje nie tylko ja, gdyż jest to postać niemalże zapomniana przez kronikarzy. Jak sama Philippa Gregory pisze w swoim posłowiu, zdecydowanie trudniej było stworzyć jak najbardziej rzetelny portret tej kobiety, bo naprawdę niewiele wiadomo, co czuła, jak wyglądały jej małżeństwa i życie. Powstało niewiele jej biografii, a te które istnieją, są jej jawnie wrogie. Można jedynie snuć domysły o jej życiu na podstawie tego, jak potoczyła się historia Szkocji podczas gdy była ona żoną Jakuba IV, a później regentką w imieniu Jakuba V. Dlatego Philippa Gregory podkreślała, iż jest to fikcyjny portret Małgorzaty Tudor. Nie da się już tego naprawić, ale sądzę, że to duży błąd, że nie zachowało się więcej dokumentów na jej temat, ponieważ jest to bardzo ważna postać. Być może nie zaistniała w żaden sposób w kulturze, ale to przecież jej potomkowie panowali w Anglii po śmierci Elżbiety I, ostatniego Tudora na angielskim tronie. A dla mnie ta postać powinna być podwójnie ciekawa przez wzgląd na to, że była ona królową Szkocji, czyli kraju, który bardzo mnie fascynuje. No cóż, ważne że udało się nam z Małgorzatą jednak spotkać. Bardzo się cieszę, że Philippa Gregory wydobyła tę postać gdzieś z drugiego planu rodu Tudorów, chociaż wykreowała ją na nie najłatwiejszą postać. Małgorzata jawi się jako bardzo arogancka, zarozumiała i zazdrosna osoba, która ma obsesję na punkcie tego jak bardzo ważna lub nieważna jest w małżeństwie, rodzinie, królestwie, Europie. W związku z tym była bardzo irytującą postacią książkową i nie pozwoliła mi przeczytać "Trzech sióstr, trzech królowych" jednym ciągiem, a musiałam sobie zrobić ponad tygodniową przerwę od tej pani. Jednak życie odpowiednio ją doświadczyło. Nie miała łatwo, a jej losy bardzo często były pasjonujące.

Maria Tudor
W książce jest bardzo wiele rozdziałów, w związku z czym czyta się ją błyskawicznie, oczywiście, o ile nie trzeba sobie zrobić przerwy od głównej bohaterki, tak jak to było w moim przypadku. Każdy rozdział jest opatrzony informacją gdzie ma miejsce akcja oraz kiedy, a pod spodem znajduje się rycina łącząca różę Tudorów oraz oset - symbol Szkocji. Mnie te rycinki zawsze łapią za serce, bo nigdy nie są one przypadkowe. Przejrzałam swoją biblioteczkę, w której mam siedem książek Philippy Gregory i dotyczy to większości z nich.
Czas w "Trzech siostrach, trzech królowych" płynie nieubłaganie, ale Philippa Gregory starała się uszczknąć odrobinę z każdego roku od 1501 do 1533. Trzydzieści dwa lata to wiele jak na jedną książkę, ale autorka nie przeskakiwała w czasie i nie budziła w czytelniku dezorientacji. Piszę to nie bez powodu, ponieważ ostatnio przy książce, która również obejmowała spory kawał czasu, już ten problem miałam.
Autorka przeprowadziła czytelników przez dużą część Szkocji, co niezmiernie cieszy moje serce. Byłam wniebowzięta, że mogłam przyjrzeć się bliżej szkockim posiadłościom, przypatrzeć się temu jak wyglądały relacje angielsko-szkockie. Dowiedziałam się masę rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Oczywiście, mentalność Szkotów została tu bardzo fajnie podkreślona. Żałuję tylko, że było tak mało okazji przegalopować się przez szkocki krajobraz.

Philippa Gregory jak zawsze zachwyca, jednak tę książkę oceniam nieco niżej niż poprzednie. Wynika to z tego, że nie udało mi się przeczytać "Trzech sióstr, trzech królowych" na raz i że pojawiły się chwile, w których byłam mniej zainteresowana historią. W tej książce dużą rolę odgrywają kwestie polityczne. Można było zaobserwować, że ludzie niejednokrotnie zmieniali strony, zmieniali barwy, byleby tylko przeżyć czy też wyjść na swoje, że nie zawsze można ufać ludziom, na których się polegało. Dotyczy to także siostrzanych relacji między bohaterkami tej książki. Okazuje się, że można kochać i nienawidzić te same osoby w zależności od aktualnej potrzeby. Philippa Gregory dobitnie pokazuje tu, jak ciężko jest być członkiem rodziny królewskiej, że wiąże się to nie tylko z bogactwem i splendorem, jak wielu uważa, a wręcz można doświadczyć biedy będąc królową. 
Podoba mi się, że autorka wyciska wszystkie soki z historii Tudorów. Pokazuje w różnych książkach te same sytuacje, ale z różnego punktu widzenia. Wydobywa na powierzchnię postaci zapomniane, niedoceniane. Jednak teraz liczę na historię o Joannie Seymour, trzeciej żonie Henryka VIII, która dała mu upragnionego syna. Chyba tylko jej brakuje, żeby zamknąć cykl tudorowski, a nie ukrywam, że jestem mocno zainteresowana tą kobietą.

Czytałyście już "Trzy siostry, trzy królowe"?
Jak stoicie z książkami Philippy Gregory?
Ja kocha monarchię angielską, a o czym Wy najbardziej lubicie czytać?

TRZY SIOSTRY, TRZY KRÓLOWE
"Three Sisters, Three Queens"
Philippa Gregory
Data wydania: 10 maja 2017 roku
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 464

MOJA OCENA: 9/10
PRZECZYTAŁAM: 26 lipca 2017 roku

Recenzja do przeczytania także tutaj: lubimyczytac.pl
Zachęcam do dawania plusików, jeśli podobała Wam się moja opinia o książce.

8 komentarzy:

  1. Pocieszające jest to, iż książka posiada krótkie rozdziały, bo powieści oparte na historycznych wydarzeniach są zazwyczaj bardzo trudnym doświadczeniem i nie widzę sensu w sprawianiu odbiorcy dodatkowego trudu, dlatego też cenie te krótkie rozdziały, dzięki którym czyta się z pewnością łatwiej i szybciej tą lekturę.

    Chciałabym się dowiedzieć jak wygląda życie w rodzinie królewskiej, gdyż ten temat jest z pewnością uniwersalny, dlatego też z chęcią zapoznałabym się z tą książką, jednak muszę poczekać aż znajdę trochę więcej czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie powieści historyczne z pewnością nie są trudnym doświadczeniem, ale wiem, że nie wszyscy tak mają, więc te krótkie rozdziały to naprawdę super sprawa. Miałam taki moment w tej książce, że mówiłam sobie, że jeszcze tylko jeden rozdział i idę gotować obiad, ale te krótkie rozdziały tak mnie niosły przez książkę, że się nie mogłam opanować i przeczytałam kawał książki.

      Jeżeli chodzi o życie w rodzinie królewskiej jako takiej, to może nie brałabym się za "Trzy siostry, trzy królowe". To nie była typowa sytuacja. Małgorzata, owszem była członkiem rodziny królewskiej, ale życie jej się tak pokomplikowało, że czasami zapominało się, że była królową. Tak więc nie jest to chyba najlepszy przykład na zdobywanie takiej wiedzy. Już bardziej wspomniane w recenzji: "Wieczna księżniczka" czy "Kochanice króla"

      Usuń
  2. Ciężko mi się wypowiadać, bo książka kompletnie nie w moim klimacie. Z historią zawsze mi było nie po drodze, a tej autorki kompletnie nie znam. Jednak Twoja opinia jest bardzo przekonująca. Może dam się skusić. Sama nie wiem. Przemyślę to :)

    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, kto to się pojawił. Byłam pewna, że zginęłaś gdzieś, tak długo Cię nie było.

      No tak, historia nie jest mocną stroną wielu ludzi. Ja sama nie przepadam za taką, która opiera się na datach i bitwach, wojnach. Ale ludzie potrafią być czasami bardzo ciekawi i tak po nitce do kłębka stałam się miłośniczką monarchów, monarchii właśnie w szczególności z tej zamierzchłej przeszłości.

      Ale bardzo się cieszę, że mimo iż nie interesujesz się historią, to moja recenzja wydała Ci się przekonująca.

      Usuń
  3. Ja również interesuję się monarchią Tudorów, ogólnie uwielbiam historię. Na rynku wydawniczym co rusz pojawiają się książki opisujące losy tej dynastii, a ja jakoś rzadko mam okazję po nie sięgnąć. Może niebawem sięgnę po tę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bardzo miło poznać kogoś, kto podziela moje pasje :D

      Rzeczywiście, o dynastii Tudorów napisano już wiele książek, ale ja jakoś nie mam odwagi sięgnąć po dzieło innego autora niż Philippa Gregory. Nie tak dawno ruszyłam Christophera Gortnera, również pisarza powieści historycznych, co prawda książka dotyczyła Katarzyny Medycejskiej, ale uważam to za wielki sukces, że odważyłam się sięgnąć po coś co wyszło spod innego pióra.

      Jeżeli kochasz Tudorów, to koniecznie sięgnij po "Trzy siostry, trzy królowe"

      Usuń
  4. Przyznam, że niekoniecznie są to moje ulubione klimaty, oczywiście czasami zdarza mi się w nich zanurzyć, tak w poszukiwaniu kolejnej porcji wiedzy, ale muszę mieć odpowiedni nastrój do takich lektur. Mocna ocena, zatem tytuł zapisuję, może się przydać. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo, że jak się ma książkę, która niekoniecznie mieści się w kategoriach tego, co czyta się na co dzień, to trzeba znaleźć dla niej odpowiedni czas i nastrój.
      Ocena mocna, bo książka jest naprawdę dobrze napisana, ciekawa i zaspokoiła wszystkie moje potrzeby. Z pewnością zasłużona. Ale wiadomo, co człowiek to opinia.

      Usuń