czwartek, 22 czerwca 2017

Wszystko, co w Tobie kocham - Samantha Young

"Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew... Wszystko to w letnie dni przypomina Ciebie mi, przypomina Ciebie mi..." W związku z rozpoczynającymi się lada dzień wakacjami, chciałabym zabrać Was w literacką podróż do Hartwell, niedużej, spokojnej, malowniczej miejscowości nadmorskiej, gdzie wszyscy mieszkańcy znają się jak łyse konie i żyją ze sobą w symbiozie. Jest to idealne miejsce by poznać letnią miłość, bądź też zakochać się na zawsze. Miasteczko przyciąga nie tylko spragnionych relaksu urlopowiczów, a także czytelników z całego świata, ponieważ jest ono miejscem akcji najnowszej serii popularnej brytyjskiej autorki romansów Samanthy Young, która postanowiła pozostawić swoich szczęśliwie zakochanych bohaterów przy ulicy Dublińskiej w Edynburgu ("On Dublin Street") i rozsiewać miłość w Hartwell ("Hart's Boardwalk"). A wszystko za sprawą pewnej tragicznej, ale niezwykle romantycznej legendy...


Bailey Hartwell, potomkini założycieli miasteczka oraz właścicielka uroczego pensjonatu przy promenadzie, była pewna, że resztę swojego życia spędzi z wieloletnim partnerem Tomem. Ich związek stracił nieco animuszu, ale zapewniał kobiecie poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, więc ta postanowiła zadbać o niego i na nowo rozpalić w nim ogień. Jednak jej starania nie zdają się na nic, ponieważ na jaw wychodzi romans Toma. O dziwo Bailey nie jest wcale rozczarowana czy zrozpaczona, ubolewa jedynie, że została na lodzie w wieku trzydziestu czterech lat. Bardziej niż zdradą chłopaka przejmuje się swoim pensjonatem. Jest on jej oczkiem w głowie, ale zdaje się być w dużym niebezpieczeństwie z powodu rodziny Devlinów, miejscowego czarnego charakteru. Pewnego dnia do hoteliku włamuje się jeden z synów Iana Devlina i napada na bezbronną Bailey. Na ratunek kobiecie przybywa Vaughn Tremaine, jej wróg oraz największa życiowa zmora, i jak się okazuje: sytuacje stresowe potrafią niebywale zacieśniać relacje międzyludzkie...

"Wszystko, co w Tobie kocham" jest drugą częścią serii "Hart's Boardwalk", ale głównych jej bohaterów mogliśmy poznać już przy okazji poprzedniej części, poświęconej Jessice Huntington i Cooperowi Lawsonowi. Ich historia była cudownym wytchnieniem, spokojnie płynęła, niosąc ukojenie czytelnikom, jednocześnie nie brakowało w niej intryg czy zwrotów akcji. Już w "To, co najważniejsze" dawało się odczuć niezwykłe napięcie między Bailey Hartwell i Vaughnem Tremainem. Ci dwoje niemal bez przerwy podkładali sobie kłody pod nogi i dogryzali przy każdej możliwej okazji. Jednak żaden czytelnik nie miał wątpliwości, że będą mieli swoją historię miłosną. Nie można było nie wykorzystać tak doskonałej bazy do związku opierającego się na motywie "kto się czubi, ten się lubi". Sama autorka przyznaje, że nie miała wyjścia i musiała napisać książkę o Bailey i Vaughnie, gdyż domagała się tego pierwsza recenzentka - jej mama. Muszę przyznać, że uwielbiam, gdy bohaterowie romansów zaczynają od wzajemnej antypatii, dlatego niezwykle niecierpliwie wyczekiwałam kontynuacji serii Young. I nie zawiodłam się. Od lektury "Wszystko, co w Tobie kocham" nie można mnie było odciągnąć wołami, gdyż w wypiekami na policzkach i szybciej bijącym sercem wyczekiwałam happy endu dla jednej z moich ulubionych literackich par. Całe szczęście, że byłam już po egzaminie, bo mało co mnie wówczas obchodziło.

Uwielbiam klimat Hartwell i z miłą chęcią do niego powróciłam. Kocham to, że mieszkańcy (w większości) są dla siebie uprzejmi, pomocni, wręcz stanowią jedną, wielką rodzinę, na której zawsze można polegać. Teraz do tej rodziny dołączył również Vaughn, który do tej pory trzymał się raczej na uboczu i nie integrował się w życie miasteczka. Jest to postać, którą darzę dużą sympatią, mimo że przez większą część swojej obecności w książkach Young jest po prostu dupkiem (wybaczcie ten kolokwializm). Jednak nie jest on tak doszczętnie zły, co można zobaczyć już w pierwszej części. W drugiej pojawia się narracja z jego punktu widzenia i mamy już lepszy obraz na to, jak bardzo złożoną jest on postacią i jak wiele czynników wpłynęło na to, kim się stał i dlaczego buduje wokół swojej postaci grube mury. Jak to bywa w romansach, miłość zmienia złe charaktery w porządnych mężczyzn, więc i we "Wszystko, co w Tobie kocham" tego nie zabrakło. Jednak nic nie ma tu miejsca nagle. Vaughn stopniowo dojrzewa do decyzji, że nie chce już więcej uchodzić za nieczułego drania i pragnie spędzić życie z kobietą, której pragnie. Jednak cały czas pozostaje władczy i męski, co jest niezwykle ekscytujące.

Nie tylko Vaughn jest ciekawą postacią "Wszystko, co w Tobie kocham". Uważam, że większość mieszkańców Hartwell to doskonale skrojeni bohaterzy, o których przyjemnie jest czytać. Równoważą się i uzupełniają między sobą, więc nie ma mowy o monotonności czy nudzie. Oczywiście trzeba też powiedzieć parę słów o Bailey, skoro jest ona tu heroiną. Również darzę ją sympatią. Jest to miła i uprzejma osóbka, dobra przyjaciółka, na którą można liczyć. Pozytywnie nakręca całe miasteczko, więc nic dziwnego, że trudno znaleźć osobę, która by jej nie kochała. Ale nie można odmówić jej też charakteru. Uwielbiałam czytać o tym, jak jej temperament ściera się z temperamentem Vaughna - to jak fajerwerki w Sylwestra. W książce pojawia się kilka naprawdę gorących scen, które sprawiają, że krew szybciej płynie w żyłach. Jednak nie można nazwać jej erotykiem. Właściwie w serii "Hart's Boardwalk"  w porównaniu z "On Dublin Street" Samantha Young ogranicza erotyczny charakter książek, stawiając na ciepło, swojskość.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że bardzo podobała mi się najnowsza książka Samanthy Young. Ogromnie liczę na kolejne książki z serii, ponieważ w Hartwell pozostało jeszcze kilka osób, którym przydałoby się poddać miejscowej legendzie. Mówi ona, że córka założyciela miasta zakochała się w chłopaku niższego stanu, co nie spotkało się z aprobatą jej rodzicieli. Dziewczyna w rozpaczy zbyt głęboko weszła w wody oceanu. Jej ukochany dostrzegł ją i rzucił na ratunek. Oboje zginęli, a ich ogromna i niespełniona miłość do dziś oddziałuje na zakochanych przechadzających się promenadą w Hartwell, sprawiając że ich miłość staje się wieczna. Podziałała na Jessicę i Coopera, Bailey i Vaughna i mam nadzieję, że jeszcze nie wyczerpała swoich mocy.

Serdecznie polecam "Wszystko, co w Tobie kocham" oraz całą serię "Hart's Boardwalk".

Co sądzicie o Samanthcie Young i jej książkach?
Poddałyście się już czarowi książek z jej najnowszej serii?
Tak jak ja uwielbiacie Bailey i Vaughna?

WSZYSTKO, CO W TOBIE KOCHAM
"Every Little Thing"
Samantha Young
Data wydania: 14 czerwca 2017 roku
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 300

MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAŁAM: 21 czerwca 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

4 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze, ale planuję. Wydaje mi się, że może mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj. Jeżeli spodobała Ci się poprzednia część, to z tą nie powinno być żadnych problemów

      Usuń
  2. Polska okładka jest ładniejsza (wg mnie) :D
    Wiesz co... może i przeczytam, ale najpierw tom pierwszy ;)
    Lubię takie "babske" poczytanki od czasu do czasu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że polska okładka jest ładniejsza. Zresztą podobnie jak poprzedniej części. A jeżeli miałabym wybrać między polskimi okładkami to zdecydowanie wybrałabym pierwszą :D
      Cieszy mnie to bardzo. Koniecznie przeczytaj i daj znać.
      Kochana, "babskich poczytanek" Ci u mnie dostatek :D

      Usuń