piątek, 2 czerwca 2017

Obsesja - Nora Roberts

Nora Roberts - niekwestionowana królowa romansów oraz romansów z domieszką kryminału i sensacji. Wielu ma ją za podrzędną autorkę książek z niższej półki, wielu nie przyznaje się, że kiedykolwiek miało do czynienia z tą pisarką i jej twórczością, wielu odwraca wzrok, gdy widzi jej książki w księgarniach czy bibliotekach, gdy kolejne wznowienia jej powieści trafiają do kiosków. Ale to nie zmienia faktu, że ta kobieta napisała dwieście książek, z których większość osiągnęła status bestsellerów, zarobiła na tym miliony dolarów i jest jednym z najbardziej wpływowych ludzi New York Timesa. Jest boginią dla wielbicielek dobrego romansu, takich jak ja, takich które nie boją się przyznać, że czytają i kochają Norę Roberts. Jest nas więcej?


Niespełna dwunastoletnia Naomi dorasta w rodzinie, w której surową ręką rządzi jej ojciec. Nic więc dziwnego, że dziewczynka z entuzjazmem wyczekuje swoich urodzin, ponieważ to jedyny dzień w roku, w którym czeka ją jakaś przyjemność ze strony rodziców. Gdy pewnej nocy widzi ojca wymykającego się do lasu, postanawia za nim pójść, bo sądzi, że ten ukradkiem skręca dla niej prezent urodzinowy - jej wymarzony rower. W piwnicy ukrytej w środku lasu pod warstewką runa leśnego nie odnajduje jednak roweru, a nagą zmaltretowaną młodą studentkę. Mroczna tajemnica seryjnego mordercy i gwałciciela wychodzi na jaw, a Naomi przychodzi zmagać się z piętnem tej historii przez całe życie. Siedemnaście lat później jest na drugim końcu kraju, kupiła dom, który remontuje, przygarnęła psa, ma mnóstwo przyjaciół i poznała mężczyznę, z którym może połączyć ją coś poważnego. Nie sądziła, że po tak długim czasie, zmianie nazwiska i kilkukrotnych przeprowadzkach jej przyszłość i tak ją dopadnie. Jednak teraz nie zamierza uciekać, bo jest w miejscu, w którym w końcu chce zapuścić korzenie, które pokochała i nie da sobie tego odebrać.

Jestem bardzo zadowolona z tej lektury. "Obsesję" czytałam z dużą przyjemnością. Skutecznie umilała mi ona trudy letniej sesji, chroniła mój mózg przed przeciążeniem informacjami i chemicznymi wzorami. Chociaż tak naprawdę nie była to łatwa książka, którą czyta się dla poprawy humoru, bo jest gładka i przyjemna. Autorka nie szczędziła czytelników od samego początku, bo postanowiła przywitać ich makabrycznym przedstawieniem. Zrobiło ono na mnie nie małe wrażenie nie tylko z powodu świetnie wymyślonej i opisanej historii seryjnego mordercy, ale też z powodu narracji. Co prawda była ona trzecioosobowa, ale w bardzo dobry sposób oddawała to, że bohaterką w obecnej chwili jest jedenastoletnia dziewczynka, która patrzy na świat w inny sposób niż dorosły człowiek, dla której liczy się niewiele więcej niż to, że lada dzień będzie miała urodziny i dostanie wymarzony rower. Zresztą perspektywa narracji zmieniała się na przestrzeni książki kilkakrotnie i Nora Roberts za każdym razem idealnie dopasowywała ją do osoby, z punktu widzenia której opisana była historia. Sama książka często przywodziła mi na myśl inny tytuł tej autorki, a mianowicie "Świadka". Tę powieść czytałam jakieś dwa lata temu, ale czasami czuję jakby to było wczoraj. Bardzo przypadła mi ona do gustu i miło ją wspominam. Poruszała podobne problemy co "Obsesja", ale mimo wszystko te dwie książki są zupełnie różne. Nie chciałam tym porównaniem powiedzieć, że coś takiego już było, a zauważyć, że stawiam "Obsesję" na równi z jedną z moich ulubionych książek.

Bardzo podobali mi się w tej książce bohaterowie. Nie mam mowy o płaskich postaciach, które nic sobą nie reprezentują. Nora Roberts stworzyła ich jak najbardziej autentycznych. Naomi Carson jest młodą kobietą z pasją i marzeniami. Z powodu duchów z przeszłości nie do końca otwiera się na nowe znajomości, boi się przywiązywać do ludzi i jak się okazuje do zwierząt również. Wszelkie łamanie barier dzieje się u niej bardzo powoli. Gdy robi jakieś postępy, nie dopuszcza ich do swojej głowy. Trauma z dzieciństwa najczęściej ujawnia się u niej w postaci niuansów, a nie neonowych billboardów z napisem: Jestem skrzywdzona! Bardzo mnie to urzekło, bo ileż to razy mamy do czynienia z ciężko zranionymi kobietami (głównie w gatunku New Adult), które aż przesadnie odzwierciedlają swoją krzywdę. Poza tym jest to postać bardzo sympatyczna, oddana swojej pasji, najbardziej na świecie kochająca swoją rodzinę.
Z kolei Xander Keaton, główny bohater męski, jest prawdziwym mężczyzną z krwi i kości, który wszystko co osiągnął zawdzięcza ciężkiej pracy. Nie ma czasu być wymuskanym gogusiem z siłowni. Podoba się kobietom, ale nie jest typem niesamowicie przystojnego faceta, który lata za babeczkami jak kot z pęcherzem. Jest jak z reklamy oleju silnikowego - pierwotnie męski. Ma jedną bardzo ważną zaletę - bardzo lubi czytać książki i ma ich pokaźną kolekcję. Oprócz tego jest też wrażliwy na ludzkie uczucia, otwarty i serdeczny. Dokładnie taki jaki powinien być, żeby nie stać się przeidealizowanym.

W "Obsesji" istnieje równowaga między wątkiem kryminalnym a romantycznym. Jest wprawdzie taki krótki okres, w którym nieco brakowało mi tego pierwszego, ale nie uważam tego za wielki minus książki. Mimo że jestem ogromną wielbicielką romansów, starałam się też docenić drugą stronę powieści. Przyznam, że bardzo wkręciłam się tę historię. Uważam pomysł na wprowadzenie nowego mordercy, zafascynowanego ojcem Naomi i naśladującego jego metody za trafiony. Czytałam z dużym zainteresowaniem. Oczywiście po pewnym czasie pojawiły się domysły, co do tożsamości przestępcy, które okazały się trafione. Jednak nie do końca przekonują mnie jego motywy. Natomiast jeżeli chodzi o relację Naomi i Xandera, to czuję się usatysfakcjonowana. Ich związek nie był przerysowany. Rozpoczął się wzajemną fascynacją, której oczywiście towarzyszył też seks, ale nie dominował on w tym układzie. Wszystko potoczyło się tak, jak mogłoby potoczyć się w prawdziwym życiu, ze wszystkimi obawami, wątpliwościami, stopniowym angażowaniem się i powolnym nabieraniem zaufania. Tak, to była dla mnie nie lada gratka.

Na koniec wspomnę jeszcze, że książka w pewien sposób uczy również tolerancji dla osób homoseksualnych. Mnie oczywiście niczego nie musiała uczyć, bo uważam, że każdy ma prawo kochać kogo chce i nie ma co  z tym dyskutować. "Serce nie sługa, nie zna co to pany i nie da się przemocą zakuwać w kajdany." Wujkowie Naomi, mężczyźni, którzy wychowali dziewczynę i jej brata, to najwspanialsi ludzie na świecie, kochający i bezinteresowni, a ich wzajemna miłość jest pięknym przykładem oddania drugiemu człowiekowi.

A jak u Was wygląda czytanie Nory Roberts?
Lubicie połączenia kryminału i romansu?
Zrobiłam Wam ochoty na "Obsesję"?

OBSESJA
"Obsession"
Nora Roberts
Data wydania: 12 października 2016 roku
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Ilość stron: 560

MOJA OCENA: 8/10
PRZECZYTAŁAM: 01 czerwca 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

10 komentarzy:

  1. Może ja mamie coś podsunę tej autorki, bo Charlotte Link już wszystko przeczytała i nie wiem co by jej tu polecić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam do tej pory tylko jedną książkę Charlotty Link - "Lisia dolina" - i na jej podstawie nie stawiałabym tematycznie obok niej Nory Roberts... Nie mam pojęcia jak to jest z innymi książkami.
      Natomiast mamy lubią sobie poczytać o miłości, więc pewnie ten wątek nie przeszkadzałby w tej książce.
      Nie wiem, próbuj. Co złego to nie ja!

      Usuń
  2. I to jak wielką ochotę! Muszę ją przeczytać w najbliższym czasie :D
    Oczywiście zostaje na dłużej <3
    http://podroozdokrainyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się bardzo, że pomogłam :D
      I oczywiście zapraszam ponownie

      Usuń
  3. Połączenie kryminału z romansem brzmi dobrze, ponieważ samego typowego romansu nie lubię czytać. Najlepiej romans z ciekawą akcją w tle lub ciekawym wątkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no to coś dla Ciebie w takim razie :) Jeżeli spodoba Ci się Obsesja koniecznie spróbuj też Świadka

      Usuń
  4. Romanse nie dla mnie, ale może te z wątkiem kryminalnym mogłyby mnie zaciekawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi smutno, bo pewnie nie znajdziesz w moim blogu zbyt wiele pożytku. Ja jestem wielbicielką romansów i na Babskich Czytankach właśnie o nich w dużej mierze piszę.
      To może przymknij oko na romans, a skup się na kryminale w "Obsesji"! Ja tak niezwykle często robię w drugą stronę :D

      Usuń
  5. Nie znam zbyt dobrze Nory Roberts, bo jedynie na podstawie zachwytów babci. Ale ja ją szanuję, bo potrafiła napisać mnóstwo książek i trafia do odpowiednich odbiorców. Podoba mi się, że jej książki są np. wydawane dużą czcionką i jakkolwiek to brzmi naprawdę uważam, że nawet najlepsza książka, jeśli nie trafia do grona odbiorców dedykowanych, staje się przeciętną. :) Od dawna noszę się z przeczytaniem czegoś autorki, ale z drugiej strony, naprawdę rzadko czytam takie standardowe romanse. Dlatego dobrze, że do Ciebie trafiłam, bo dzięki temu wiem,że o tutaj romans z wątkiem kryminalnym, tam z ciekawym wątkiem historycznym... ;) Jeśli trafię do biblioteki to poszukam właśnie "Obsesji" i nasycę się wątkiem i kryminalnym, i romantycznym. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To po prostu nektar dla moich uszu :) a właściwie dla oczu...
      Bardzo mi miło, że pomogłam i oczywiście polecam się na przyszłość <3

      Usuń