poniedziałek, 22 maja 2017

Złapać milionera - Max Monroe

Miłość od pierwszego wejrzenia. Podobno zdarzyła się połowie kobiet i mężczyzn na świecie. Jaka część z tych pięćdziesięciu procent może po roku powiedzieć, że cieszy się trwałym, stabilnym i szczęśliwym związkiem? Zapewne niewiele, gdyż love at first sight jest raczej ślepym, krótkotrwałym zauroczeniem niż uczuciem do grobowej deski. Mimo wszystko jest to ulubiony temat wykorzystywany w literaturze, muzyce czy filmie. Ileż to razy czytaliśmy w początkowych rozdziałach książek o pierwszym spotkaniu głównych bohaterów, które zaowocowało miłością, zwieńczoną w epilogu ślubem kochanków? Ileż to razy wywracaliśmy oczy i myśleliśmy w duchu: Takie rzeczy się nie zdarzają! ? Duet autorski występujący pod pseudonimem Max Monroe postanowił w końcu pokazać historię, w której nie istnieje coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia, a przynajmniej nie w przypadku głównych bohaterów książki "Złapać milionera".

Georgia Cummings jest dyrektorką do spraw marketingu internetowej aplikacji matrymonialnej TapNext, należącej do firmy Kline'a Brooksa. Jako jedna z singielek w firmie, zobowiązała się założyć konto na portalu, żeby je trochę rozruszać. Używa pseudonimu TAPRoseNext, a jako zdjęcie profilowe ustawiła wyzywającą fotkę swojej przyjaciółki. Spośród tłumu użytkowników, lubujących się w wysyłaniu kobietom zdjęć swoich penisów, Georgia odnajduje mężczyznę, z którym naprawdę dobrze jej się pisze - niejakiego BAD_Rucka. Jednocześnie zgadza się zostać kołem ratunkowym swojego szefa, idzie z nim na bal dobroczynny i przez przypadek wdaje się z nim w romans, łamiąc przy tym swoją naczelną zasadę, by nie wiązać się z przełożonym. Kobieta mimo nowego związku nie chce zakończyć internetowej znajomości, gdyż bardzo podoba jej się przyjaźń z Ruckiem...

Tytuł książki nie napawał mnie szczególnym optymizmem przed lekturą. Przez to już przed przeczytaniem blurba miałam pewność, że przyjdzie mi spotkać się z książką, jakich pełno w ostatnim czasie na rynku. Zastanawiam się, ilu seksownych milionerów może jeszcze chodzić po tej planecie? Wychodzi na to, że biedni ludzie już nie istnieją, a przynajmniej nie mają ciekawego życia uczuciowego i nie warto o nich pisać. Blurb jakoś szczególnie mnie nie uspokoił, na pewno nie wtedy, gdy przeczytałam, że główny bohater ma klatę jak Cristiano Ronaldo. Wydawnictwo Filia powinno zmienić człowieka od pisania opisów na okładki! Jednak po przeczytaniu książki "Złapać milionera" i z delikatnej perspektywy czasu, stwierdzam, że czuję się nawet pozytywnie zaskoczona. Pierwsze o czym warto wspomnieć to to, że powieść jest przepełniona humorem słownym i sytuacyjnym, który naprawdę bawi czytelnika. Uważam, że jestem bardzo surowa, jeżeli chodzi o zabawność książek, bo często te uchodzące za śmieszne uważam za żałosne i z tego powodu nie tykam się niczego tego typu. W przypadku książki Max Monroe nie miałam takich problemów. Szczególnie miło wspominam scenę, w której Georgia przedawkowuje lek antyhistaminowy i zachowuje się nieco zbyt swobodnie... Przezabawna jest również matka głównej bohaterki, Savannah Cummings, która jest seksuologiem (ma bardzo ciekawe nazwisko jak na tę profesję). Właśnie z powodu jej luźnego podejścia do spraw łóżkowych, wynikają różne śmieszne sytuacje. Pozytywnie zaskoczył mnie również fakt, że Kline Brooks jest miliarderem tylko z nazwy - jest właścicielem wielkiej, dobrze prosperującej firmy, więc zarabia ogromne pieniądze, ale nie szasta nimi na prawo i lewo, nie mieszka w penthousie, nie ma własnego ferrari, jeździ metrem i lubi chodzić do zwykłych knajp zamiast do eleganckich restauracji. Naprawdę zrobiło to na mnie wrażenie.

Nie jestem za to szczególnie zadowolona z tego, że w tej książce seks odgrywa aż tak ważną rolę. Rozmowy o penisach to norma, wysyłanie zdjęć penisów to norma, zboczone ksywki typu Ciporgia to norma, aż w końcu uprawianie seksu na okrągło to norma. Nie ukrywam, że nie jestem tego fanką. Nie potrzebuję czytać aż tyle o seksualności innych ludzi, żeby być zadowolona z książki. Zdecydowanie wole, gdy gorących scenek jest mniej, ale prowadzi do nich, przyprawiające o szybsze bicie serca, oczekiwanie. To jest zdecydowanie bardziej seksowne i ekscytujące. Również nieszczególnie podoba mi się to, że bohaterka była dziewicą. Mówię stanowcze NIE kolejnym seksownym dziewicom przed trzydziestką! To jest jeszcze bardziej abstrakcyjne niż co drugi mężczyzna będący przystojnym jak sam Adonis potentatem finansowym.

Historię Georgii i Kline'a można poznać zarówno z perspektywy damskiej jak i męskiej. Ja szczególnie lubię obserwować, co siedzi mężczyznom w głowach, gdy poznają kobietę swojego życia, więc jestem bardzo zadowolona, że Max Monroe zdecydowały/li się na tego typu narrację. Doprawdy! To pilnie strzeżona tajemnica, kim tak naprawdę jest Max Monroe. Duet tak bardzo pragnie swojej anonimowości, że nawet nie dotarłam do informacji, skąd pochodzi... Już drugi raz w ostatnim czasie przytrafiło mi się coś takiego. Czyżby pisarzom nie zależało na sławie?

Dziewczyny, będziecie łapać milionera? 
Jaki macie stosunek do portali randkowych? Można znaleźć na nich miłość?

ZŁAPAĆ MILIONERA
"Tapping the Billionaire"
Max Monroe
Data wydania: 29 marca 2017 roku
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 550

MOJA OCENA: 7/10
PRZECZYTAŁAM: 18 maja 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

11 komentarzy:

  1. Raczej nie jest to mój typ, dlatego podziękuje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku spodobało mi się, to co napisałaś o "Złapać milionera. Jednak ja też nie lubię, jak książka jest przesycona seksem.
    Pozdrawiam, Hayles z https://ourbooksourlive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, seks jest w tej książce dominującym elementem, więc jeżeli miałby zaważyć o tym, że lektura by Ci nie podeszła, to może lepiej odpuścić sobie akurat ten tytuł. Chociaż dla samego humoru polecałabym się z nią zmierzyć :D

      Usuń
  3. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, może zauroczenie, ale też nie zawsze. Ale lubię ten motyw w książkach i filmach, lubię sobie też na takich powieściach popłakać, ale ... ten motyw seksu, który jest dominujący mnie trochę odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej książce bohaterowie już się dobrze znają zanim zaczyna ich cokolwiek łączyć, więc wszyscy Ci co nie wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia mogą odetchnąć z ulgą. Chyba że lubią ten motyw (tak jak ty) no to trochę gorzej... Chociaż w Twoim przypadku ten seks może być gwoździem do trumny :D

      Usuń
  4. Kiedyś na pewno nie odmówiłabym tej książce, jednak mam już przesyt takowych historii, bo po prostu zaczynają mnie nudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie namawiam... Doskonale Cię rozumiem

      Usuń
  5. Przynajmniej teraz wiem o czym jest ta książka, chociaż głupia ja.. przecież mogłam się domyślić po tytule i okładce. Wcześniej nie miałam okazji bliżej się jej przyjrzeć, ale teraz wiem co by mnie czekało w trakcie lektury. W sumie fajna pozycja dla rozluźnienia, na wakacje :)

    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie tak trzeba ją potraktować - jako rozluźnienia, a wakacje oczywiście będą temu sprzyjać, czas nie będzie gonił, więc jak najbardziej.

      Usuń
  6. W moim wieku już cieżko będzie złapać milionera chyba ze takiego już umierającego ;) a myśle ze oni maja lepsze zajęcia niż korzystanie z serwisów randkowych . I w większości są już żonaci. Napisałaś świetna recenzje. Mi tez już sie przejadł wszędobylski sex . I co to jest Ciporgia??? ;) blog będę obserwować i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciporgia to taka ksywka, którą nadała Georgie jej przyjaciółka. Georgia - Ciporgia... Przyjaciółka też miała ksywkę, ale zabij mnie, nie pamiętam. Tylko ta Ciporgia mi się w głowie ostała :D
      A ja tam czekam na milionera (dżołk) Skoro tyle ich jest, to czemu mam nie trafić na jednego ;) Potem napiszę książkę o tym i będę trzaskać gruby hajs

      Usuń