czwartek, 11 maja 2017

Słowik - Kristin Hannah

Trudno policzyć jak wiele napisano już książek o drugiej wojnie światowej. Ale jedno jest pewne: powstanie ich jeszcze więcej. A to dlatego, że jest to temat, który nigdy się nie wyczerpie i o którym warto pisać, szczególnie teraz, gdy coraz mniej między nami żywych świadków tamtych wydarzeń. Należy pielęgnować w sobie pamięć o tych trudnych czasach, a książki niejako nam to ułatwiają. Tematyka jest szczególnie ważna dla nas, Polaków, gdyż nasz naród został wyjątkowo skrzywdzony przez hitlerowców. Ale wydaje mi się, że nie tylko stąd współcześnie bierze się ciekawość tego okresu historycznego. Chyba to już taka nasza cecha narodowa, że lubimy rozmyślać o własnej krzywdzie, nieszczęściu i niesprawiedliwości. Ale nie liczy się powód by wspominać zasłużonych i poległych w drugiej wojnie światowej, ważne by to w ogóle robić. Kristin Hannah pozwoliła nam przyjrzeć się szczególnej roli kobiet podczas największego konfliktu zbrojnego w dziejach ludzkości.


Kobiety żyją dalej. Dla nas ta wojna była czymś innym niż dla nich. Kiedy się skończyła, nie brałyśmy udziału w paradach, nie dostawałyśmy medali, nie wspominano o nas w książkach historycznych. W czasie wojny robiłyśmy to, co do nas należało, a gdy się skończyła, pozbierałyśmy kawałki i zaczęłyśmy życie od nowa.
Bohaterkami książki są dwie siostry: Vianne i Isabelle. Vianne jest starsza o dziesięć lat, ma dom, męża, dziecko, posadę w miejscowej szkole. Nie dopuszcza do siebie myśli o zbliżającej się wojnie i boleśnie uświadamia ją dopiero powołanie męża do wojska. Mimo to ufność i bezpieczeństwo pokłada w linii Maginota. Wierzy, że wojna lada chwila się skończy, a mąż wróci cały i zdrowy do domu. Isabelle to niespokojny duch, po raz kolejny wyrzucono ją ze szkoły i musi mieszkać w Paryżu z ojcem, który wyraźnie nie ma na to ochoty. W dniu, w którym Niemcy wkraczają do Francji, ojciec odsyła ją do siostry. Podczas kilkudniowego przemarszu doznaje chłodu, głodu, zmęczenia, strachu i właśnie wtedy decyduje, że nie może biernie przyglądać się jak hitlerowcy okupują jej ojczyznę. Postanawia włączyć się do ruchu oporu. Nikt nie spodziewał się, że jej szczeniacka, podjęta pod wpływem impulsu decyzja może przerodzić się w jedną z największych podziemnych akcji w całej Francji.

Kristin Hannah znałam do tej pory dzięki takim książkom jak "Szansa" i "Wyśnione szczęście". Obie bardzo przypadły mi do gustu, a tę pierwszą pozycję uznaję za obowiązkową lekturę, dla każdej wielbicielki romansów. Wiedziałam, że w autorce tkwi ogromny potencjał, ale sądziłam, że dotyczył on tylko tworzenia książek ciepłych od uczuć i emocji. "Słowik" jest zupełnie innym typem lektury i byłam wielce zadziwiona, gdy odkryłam, o czym tak naprawdę traktuje. Jak już pisałam, książek o drugiej wojnie światowej jest wiele, ale nigdy nie będzie ich zbyt dużo, szczególnie jeżeli będą takie jak to dzieło. Przede wszystkim jest to powieść dla tych, którzy obawiają się makabrycznych scen opisanych na kartach książki, ponieważ Kristin Hannah poprowadziła swoją historię tak, by nie przelało się w niej zbyt wiele krwi i skupiła się na tym, w jaki sposób wojna zmienia psychikę człowieka oraz jego podejście do innych ludzi. Mi to bardzo odpowiadało, ale gdyby spojrzeć bardziej obiektywnie, to obawiam się, że obraz wojny został w "Słowiku" nieco złagodzony. Ale wydaje mi się, że to wrażenie może wynikać z tego, że my Polacy patrzymy na drugą wojnę światową przez pryzmat terroru jaki został wyrządzony naszej nacji i spodziewamy się zobaczyć taką samą brutalność, mimo że czytamy historię umiejscowioną w innym kraju. Bardzo się cieszę, że przyszło mi spojrzeć na historię Francji z tamtego okresu, bo nigdy specjalnie się nią nie interesowałam. Właściwie nie wiedziałam nic poza tym, że kraj ten został podzielony na dwie części: tą okupowaną przez hitlerowców oraz wolną Francję ze stolicą w Vichy. Zawsze miło dowiedzieć się nowych rzeczy, nie korzystając przy tym z podręczników. Szczególnie w głowie zapadła mi ciekawostka o tym, że Anglicy i Francuzi w różny sposób trzymają papierosa w palcach - ta wiedza została wykorzystana przy tworzeniu nowej tożsamości dla angielskiego lotnika, który miał nieodpowiednie palce pożółkłe od papierosów.  Cóż za dbałość o szczegóły, nieprawdaż?

"Słowik" jest to książka przede wszystkim o kobietach biorących udział w drugiej wojnie światowej, a szczególnie o tych, które włączyły się do ruchu oporu. Kristin Hannah, tworząc postacie sióstr Isabelle i Vianne, chciała docenić wszystkie kobiety, które jednocześnie walczyły za ojczyznę i wciąż pozostawały opiekunkami ogniska domowego. To wymaga wielkiej odwagi i ogromnego pokładu sił, a bardzo często jest zapominane, przyćmiewane przez waleczność mężczyzn, której oczywiście im nie odmawiam. Cieszę się bardzo, że autorka zdecydowała się na napisanie właśnie takiej książki. Oprócz tego, powieść traktuje również o tym, że człowiek nie może pozostać bierny wobec wojny i że ona zawsze go zmieni. Vianne i Isabelle, obie na początku strasznie mnie irytowały, jedna swoją biernością, zachowawczością, brakiem odwagi by się postawić, pogodzeniem się bez walki z nową rzeczywistością; druga lekkomyślnością, brawurą, szczeniactwem, tym że nie potrzebnie zwracała na siebie uwagę i narażała na bezpieczeństwo również własną rodzinę. Obie zmieniły się nie do poznania i zasługują na mój podziw. Siostry dorosły, pewne rzeczy poukładały im się w głowach, zmieniły im się priorytety, ale niestety nie wszyscy zyskali charakteru na wojnie. Byli również tacy, których bezpowrotnie złamała.

Z czystym sercem polecam tę książkę. Naprawdę niesie ona ze sobą wiele wartości, a czas spędzony na lekturze na pewno nie będzie czasem zmarnowanym. Informacja dla wszystkich spragnionych wątku romantycznego - to w tej powieści również znajdziecie, chociaż nie wysunie się na główny plan.

Miałyście już styczność z twórczością pani Kristin Hannah?
Jak odnajdujecie się w wojennej tematyce? "Słowik" jest dla Was odpowiednią książką?

SŁOWIK
"The Nightingale"
Kristin Hannah
Data wydania: 12 października 2016 roku
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 560

MOJA OCENA: 9/10
PRZECZYTAŁAM: 10 maja 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

2 komentarze:

  1. Nasza polska okładka jest dużo ładniejsza od zagranicznej. Poza tym mam chrapkę na tę książkę od jej premiery, ale jeszcze jej nie zakupiłam, bo totalnie o niej zapomniałam. Muszę to koniecznie zmienić, bo widzę, że to wartościowa historia.
    Na pewno mi się spodoba!
    Pozdrawiam ciepło, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do okładki. Oryginalna jest nieco zbyt wesoła jak na treść książki...
      Cieszę się, że przypomniałam ci o "Słowiku" :D

      Usuń