sobota, 6 maja 2017

Noc miłości - Mary Balogh

"Noc miłości" Mary Balogh figuruje na różnych portalach książkowych jako pierwsza część serii Bedwynowie, jednak tak naprawdę należy ona do podserii opowiadającej o losach osób związanych z rodziną Bedwynów. Przyznam szczerze, że sama pogubiłam się w tym, którą książką powinnam zacząć poznawać losy właściwej rodziny, więc zrobiłam coś, czego można się było po mnie spodziewać, a mianowicie przeczytałam całkiem ostatnią powieść - "Niebezpieczny krok". Szybko przekonałam się, że nie było to najrozsądniejsze - według niektórych zaprzepaściłam szansę poznania głównego bohatera ostatniego tomu od najlepszej (tej mrocznej) strony. Dlatego postanowiłam naprawić swój błąd i przeczytać serię od początku do końca, tak jak została ona napisana przez Mary Balogh. Dzięki temu spróbuję też uporządkować sobie moje wrażenia z lektury. Jakie były one w przypadku "Nocy miłości"?


Neville, hrabia Kilbourne, służył przez kilka lat w armii brytyjskiej pod dowództwem kapitana Doyle'a. Po tragicznej śmierci przełożonego, poślubił jego piękną, niewinną córkę Lily, z którą przyjaźnił się od lat, a nawet darzył miłością, aby zapewnić jej bezpieczeństwo na terenach objętych wojną. Ich małżeństwo nie trwało jednak długo. Już następnego dnia jego oddział wpadł w zasadzkę, a młoda żona została postrzelona. Do Neville'a dotarły wieści, że nie żyje. Po półtora roku jest z powrotem w Anglii i szykuje się do kolejnego w swoim życiu ślubu, tym razem z Lauren, przyjaciółką z dzieciństwa. Lecz stojąc przed ołtarzem, to nie narzeczoną ujrzał w nawie kościoła a biedną, wychudzoną, ubraną w łachmany dziewczynę, w której od razu rozpoznał swoją Lily. Ślub został odwołany, a Neville ogłosił przyjaciołom i rodzinie, że już ma swoją hrabinę Kilbourne. Lily nie jest jednak przygotowana do życia w wyższych sferach, o czym wszyscy szybko się przekonują...

Mary Balogh jest to autorka romansów historycznych, która może się pochwalić jednymi z najlepiej napisanych książek  z gatunku. Przeczytałam gdzieś, że jej powieści nazywane są "ponadczasowymi love story" i rzeczywiście coś jest w tym sformułowaniu. Co prawda niewiele jej książek do tej pory przeczytałam, zaledwie dwutomową seryjkę Georgian (którą serdecznie polecam), ale widzę, że powieści Mary Balogh to nieco inny wymiar romansu historycznego. Czuję pewnego rodzaju respekt przed tą autorką. Pisząc "Noc miłości", po raz kolejny nie stworzyła historii na typowym schemacie historyków, co jest oczywiście wielkim plusem tej książki. Mamy do czynienia z mężczyzną, który jasno, od samego początku oznajmia, że kocha główną bohaterkę, chce z nią być, nie obchodzą go konwenanse i to czy Lily przestrzega etykiety, czy może biega na boso po łąkach z rozwianymi włosami. Nie jest to również powtarzający się przy okazji każdej książki hulaka, rozpustnik, alkoholik, który spotkawszy miłość swojego życia cudownie się nawraca. Czasami lubię poczytać też o takich, ale bardzo doceniam lektury, w których obecność zwalającego z nóg awanturnika nie jest konieczna. Lubię, gdy główna bohaterka nie poddaje się pościgowi za mężem i ma ciekawsze zainteresowania niż najmodniejszy krój sukni, czy bal u lady jakiejś tam. Lily była bardzo urocza z tą swoją miłością do natury i pewnego rodzaju dzikością, która pozwoliła jej stać się częścią przyrody. Gdy o niej myślę, na mojej twarzy mimowolnie pojawia się uśmiech spowodowany rozrzewnieniem.

Jednak mam pewne zastrzeżenia do książki. Jestem trochę rozczarowana postawą Lauren, porzuconej panny młodej. Po cichu liczyłam, że będzie chciała namieszać w związku Neville'a i Lily, nadepnie rywalce na odcisk raz czy dwa. A tymczasem postanowiła stwarzać pozory zrównoważonej, co nie zawsze jej wychodziło, a jedyne objawy tego, że jednak rywalizowała z ukochaną byłego narzeczonego, polegały na uwidocznianiu kontrastu między nią, dobrze wychowaną szlachcianką, a Lily, która nie potrafiła zachować się w towarzystwie. Za mało pazura w tym wszystkim. Ma to jednak swoje usprawiedliwienie. Książki Mary Balogh po prostu nie są tak dynamiczne i tyle! Już i tak tempo książki podkręca wątek sensacyjny, do którego również muszę się przyczepić. Wszystko z nim związane, poza drobnymi szczegółami, było od samego początku jasne i przejrzyste.

Trzeba od razu zaznaczyć, że nie jest to odpowiednia lektura dla osób, które szukają zabawnych sytuacji i śmiesznych dialogów. Mary Balogh w swoich romansach historycznych stawia na ciepło, na intensywne emocje, piękne otoczenie stanowiące tło dla wydarzeń. Taka książka jest po prostu urocza. Oceniam ją pozytywnie z niedużym minusikiem spowodowanym rozczarowaniem Lauren i wątkiem sensacyjnym.

Przychylnym okiem patrzycie na romanse historyczne? Znacie książki Mary Balogh? Jaki typ bohatera wolicie: niepokornego awanturnika czy rozsądnego mężczyzny, który nie boi się przyznawać do własnych uczuć?


NOC MIŁOŚCI
"One night for love"
Mary Balogh
Data wydania: wrzesień 2001 rok
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 254


MOJA OCENA: 6/10
PRZECZYTAŁAM: 3 maja 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

6 komentarzy:

  1. Ooo, jednak sobie odpuszczę tę pozycję. Ciekawy blog. Na pewno będę tutaj wpadać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka sama z siebie mówi o zwykłej historii bez polotu... Wiem, bo mam z tej serii z trzy książki spokojnie - żadna jakoś nie utknęła mi w pamięci :/
    Więc tej powieści też podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amberowi trzeba wybaczyć. Nigdy nie miał najlepszych okładek, chyba żadna nie oddaje treści książki :D ale rozumiem

      Usuń
  3. Nie podoba mi się okładka, to od razu muszę zaznaczyć :D
    Co do samej powieści, sama nie wiem czy to coś dla mnie. Z jednej strony brzmi ciekawie, ale z drugiej wiem, iż są o wiele lepsze i ciekawsze książki, którym trzeba dać szansę.
    Może kiedyś wpadnie w moje łapki :)
    Buziaki, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już mówiłam komentarz wyżej - Amber pięknymi okładkami nie grzeszy, a już w przypadku romansów historycznych. Te to wcale nie są jeszcze takie najgorsze. Myślę, że przydarzy mi się zrecenzować jeszcze książkę z większą szkaradą na okładce.
      Rozumiem, że książka nie zachęca, bo to raczej literatura niższych lotów, ale mój blog to Babskie Czytanki, więc i o takich książkach chcę pisać.

      Usuń
  4. Książka brzmi ciekawie szczególnie, że lubię kiedy akcja toczy się na tyle historycznym. Myślę, że mogę dać tej pozycji szansę. :)
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń