czwartek, 4 maja 2017

Obca - Diana Gabaldon

Generalnie nie pochwalam oglądania wpierw ekranizacji jakiejkolwiek książki, a dopiero potem zapoznania się z jej treścią, ale obszerność "Obcej" Diany Gabaldon nieco mnie przeraziła. Moje obawy były tak duże, że przeglądając swoje zasoby książkowe, omijałam ten tytuł wzrokiem. W końcu stwierdziłam, że w ramach motywacji potrzebuję krótkiej zajawki treści niekoniecznie w postaci niewiele mówiącego blurba, więc postanowiłam obejrzeć tylko jeden odcinek serialu. Doprawdy nie mam pojęcia kiedy i jak to się wydarzyło, ale obejrzałam z zapartym tchem oba sezony i nie miałam wówczas żadnych wątpliwości, że "Obca" będzie genialną lekturą i przednią rozrywką. Z racji tego, że znałam już historię, nie musiałam pędzić z lekturą, by jak najszybciej poznać zakończenie, chciałam więc jak najdłużej delektować się czytaniem książki. I tak też zrobiłam. A jak wspaniale było, zaraz Wam opowiem.


Claire Randall była wojenną pielęgniarką, która spędziła na froncie długie lata z dala od swojego męża Franka. Teraz, po zakończeniu II wojny światowej, mają okazję spędzić trochę czasu razem. Decydują się na wycieczkę do Szkocji, gdzie mogliby połączyć przyjemne z pożytecznym. Frank Randall jest bowiem historykiem, którego interesują własne korzenie, a ślady po jednym z przodków, Jonathanie Randallu - osiemnastowiecznym kapitanie dragonów, może znaleźć właśnie w pobliżu Inverness. Podczas jednej z wycieczek po okolicy, Claire natrafia na tajemniczy kamienny krąg - Craigh na Dun. Że było to wyjątkowe miejsce, nie miała o tym żadnych wątpliwości, magię szło wyczuć w powietrzu. Po dotknięciu jednego z olbrzymich głazów, kobieta przenosi się w czasie do roku 1743, gdzie staje w samym środku potyczki między góralami szkockimi a angielskim patrolem na czele z pra(pra)dziadkiem jej męża. Wpada w ręce tych pierwszych i wśród nich poznaje młodego, przystojnego wojownika Jamiego Frasera, któremu potrzebna jest pomoc lekarska. Przeznaczenie sprowadziło ją właśnie w to miejsce, by poznała smak jeszcze głębszej i jeszcze piękniejszej miłości.

Pierwsze, co powinno się zrobić po przeczytaniu książki Diany Gabaldon to pochwalić jej przygotowanie historyczne. Autorka przedstawiła losy Claire i Jamiego na tle bardzo interesującej historii osiemnastowiecznej Szkocji i Anglii, a zrobiła to w sposób tak przystępny, przyjemny i ciekawy, że sama nie wiem, co powinnam bardziej podziwiać: wspomnianą bogatą wiedzę historyczną czy lekkość pióra pani Diany... Warto zauważyć również, że autorka z wykształcenia jest botanikiem i tę część swojego życia także wplotła w fabułę książki, urozmaicając ją i dodając wiarygodności postaci Claire Randall, która z racji wykonywanego zawodu i własnego zamiłowania do roślin leczniczych, powinna mieć sporą wiedzę w tym temacie. Przez ponad siedemset stron pani Gabaldon z dużą pieczołowitością przedstawiała wykreowany przez siebie świat, przykładając szczególną wagę do starannego zarysowania postaci, których w książce było nie mało. Każda z nich była indywidualnością, co jest szokujące i imponujące, więc również w tej dziedzinie autorce należą się pokłony. Chyba nigdy nie wyjdę z podziwu, w jaki sposób została stworzona postać Jamiego Frasera. Jest to mężczyzna idealny, ale w tak naturalny sposób, że nie można go nazwać męskim odpowiednikiem Mary Sue. To jest naprawdę sztuka nie przekroczyć tej niewidzialnej granicy i wykreować postać z licznymi zaletami, na widok której nie wywraca się oczami. Jamie jest właśnie kimś takim. Powiadają, że kocha się za nic, że nie istnieje żaden powód do miłości, ale Fraser rozkochał mnie w sobie tym, jak on sam głęboko kochał i tym jak jego miłość była pozbawiona egoizmu - bo przecież powiadają też, że jeżeli się kogoś kocha, to powinno się pozwolić mu odejść. A jeżeli już tak dużo mówimy o miłości, to pocieszę wszystkich tych, którzy z przerażeniem patrzą na wiszący na włosku związek Claire i Franka. Autorka nie zrobiła tu nic na hop siup. Wszystko wyszło bardzo wiarygodnie i elegancko, a Claire nigdy nie zapomniała o swoim pierwszym mężu, zawsze miał wyjątkowe miejsce w jej sercu.

Co jeszcze przyciąga do tej książki? Magnetyzm obecnej w tle Szkocji. Nie wiem, być może chodzi tu o moją własną miłość do tego kraju i do Szkotów, ale myślę, że wszyscy inni też daliby się uwieść tym widokom, tym ludziom, ich mentalności, wierzeniom. Tutaj doskonale zostało pokreślone poczucie odrębności Szkotów, które możemy obserwować po dziś dzień. A wierzenia? Diana Gabaldon delikatnie czerpała z mitologii celtyckiej i bardzo mnie tą kulturą zainteresowała. Poczułam się jeszcze bardziej zaproszona do zwiedzenia tego niesamowitego kraju, no i oczywiście do przeczytania drugiej i kolejnych części serii "Obca".

Dobra, bo aż nie wypada tak słodzić. Jeżeli miałabym wytknąć ewentualne wady, to oczywiście miałabym kłopoty i byłyby to bardziej czepialstwo o rzeczy nieistotne, niż jakieś konstruktywne wskazywanie błędów. Ale dobrze, powiem. Czasami nachodziły mnie myśli, że może lepiej by było, gdyby autorka użyła narracji trzecioosobowej. Ale ja po prostu byłam spragniona Jamiego. Chciałabym czasem dowiedzieć się, co siedziało w jego głowie, bo skubaniec nie o wszystkich swoich emocjach mówił, a było kilka takich momentów, że aż się prosiło o sprawdzenie, co się dzieje pod tą rudą czupryną. Ale z drugiej strony, lepiej że jest tak jak jest, bo narrator trzecioosobowy prawdopodobnie zwiększyłby już i tak imponującą objętość książki.

A Wy? Przeczytałyście już "Obcą" Diany Gabaldon? A może obejrzałyście serial? Czujecie się zafascynowane Szkocją? Polecacie inne tytuły z tym pięknym krajem w tle?

OBCA
"Outlander"
Diana Gabaldon
Data wydania: 10 stycznia 2010 r.
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 709

MOJA OCENA: 10/10
PRZECZYTAŁAM: 14 marca 2017 roku

Recenzja do przeczytania również tutaj: lubimyczytac.pl

6 komentarzy:

  1. Ile ja już słyszałam o tej książce, o samej serii i serialu! Do tej pory jej nie zdobyłam, ale muszę to zmienić, bo czuję, że czeka mnie fantastyczna przygoda czytelnicza :)
    "Obca" to moje 'mush have' i 'must read'!

    Buziaki, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj rzeczywiście przygoda jest przednia. Pod żadną książką nie podpisuję się tak jak pod tą. Must have i must read absolutnie każdego.

      Usuń
  2. Przeczytałam, ale najpierw obejrzałam serial - calutki pierwszy sezon (wsiąkłam jak woda w gąbkę), później książka i w międzyczasie też drugi sezon! Trochę może niezdrowo czytelnicze, ale nie mogłam się powstrzymać.
    Podziwiam autorka za tak ciężką pracę, ale owoce są przedniej jakości!
    Zakochałam się w Szkocji i cieszę się, że lepiej poznałam jej historię! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale wiem, o czym mówisz. Też nie mogłam się powstrzymać.

      Usuń
  3. Od wielu lat mam w planach i zawsze mijam się z tą serią :/ Zapewne jak już pierwszy tom wpadnie w moje ręce, to wtedy szybko nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że miałam podobnie. Od lat miałam "lepsze rzeczy" do czytania.

      Usuń