niedziela, 30 kwietnia 2017

Chcę Cię usłyszeć - Diane Chamberlain


Nie samymi romansami kobieta żyje. Literatura kobieca to termin szeroko pojęty, a specjaliści wciąż się sprzeczają, co to tak dokładnie oznacza. Jednak nie miejmy złudzeń, większość osób i tak zawsze będzie sprowadzać ten gatunek do romansów, romansideł czy harlequinów, co niejako przyznaje takiej książce etykietkę gorszego sortu. Pragnę zauważyć, że kobiety potrafią pisać i czytać o czymś innym niż zwalające z nóg historie miłosne, przesiąknięte erotyzmem, naszpikowanych wrażeniami, których brakuje im w codziennym życiu, bo po prostu są nierealne do osiągnięcia. Kobiety to też matki i o innych matkach chętnie czytają. W dzisiejszych czasach nierzadko to osoby czynu, wspinające się po szczeblach kariery zawodowej i naukowej, których osiągnięcia biją na głowę sukcesy niejednych mężczyzn. Powiedzmy sobie szczerze: w każdej z nas drzemie chociaż odrobina feministki i chociaż nie okazujemy takiej postawy w codziennym życiu, lubimy poczytać o silnych i niezależnych kobietach. I między innymi o tym traktuje powyższa książka.


Laura Brandon to światowej sławy astonom, który na swoim koncie ma niewyobrażalne osiągnięcia. To jej przypisuje się odkrycie dziesięciu komet, czego dokonuje w różnych zakamarkach świata. Prywatnie jest matką kilkuletniej Emmy, niezwykle żywego i rozgadanego dziecka, oraz żoną sporo starszego od niej Raya, pisarza poruszającego w swoich dziełach problemy ubóstwa i bezdomności. Pewnego dnia przychodzi jej na zawsze pożegnać swojego ojca. Ten, na łożu śmierci, zdążył wymusić na córce nietypową obietnicę - Laura ma zająć się obcą kobietą, chorą na Alzheimera Sarą Tolley, zamieszkującą w ośrodku opieki, który jest opłacany z jego kieszeni. Laura nie bardzo rozumie prośbę ojca, ale nie ma zamiaru jej ignorować, co nie do końca podoba się jej mężowi. Zwykle spokojny i stateczny Ray urządza kobiecie awanturę i zabrania odwiedzin u pani Tolley. Te mimo wszystko i tak się odbywają. Laura nie spodziewała się, że tak one poruszą jej męża, że ten postanowi popełnić samobójstwo. Po powrocie do domu zastaje zakrwawione zwłoki Raya oraz przestraszone dziecko, które zostało zablokowane przez to traumatyczne wydarzenie i straciło zdolność mówienia.

Jest to powieść, która porusza wiele problemów i bardzo dużo daje do myślenia. Wielowymiarowość tej książki sprawia, że każdy znajdzie dla siebie wątek, który go pochłonie do tego stopnia, że nie będzie w stanie przerwać lektury. Przyznam się z ręką na sercu, że nie od początku ta książka przekonała mnie do siebie. Początek był dosyć makabryczny i bałam się, że to może nie są klimaty dla mnie, że lepiej odłożyć lekturę na lepsze czasy. Aż w końcu przyszedł taki moment, że nie mogłam spokojnie spać przez tę historię. Wierciłam się w pościeli, aż w końcu zirytowana sięgnęłam po książkę w środku nocy i czytałam tak długo, aż skończyłam i przestały dręczyć mnie moje pokręcone teorie.
Co w przypadku mnie podziałało jak magnes? Historia młodej Sary Tolley, którą wyciągała ze staruszki Laura, żeby dowiedzieć się, co ją łączyło z jej ojcem. Sarah była pielęgniarką w szpitalach psychiatrycznych i dzięki niej możemy przyjrzeć się różnym praktykom stosowanym przez mniej lub bardziej zrównoważonych lekarzy w połowie dwudziestego wieku. Jej opowieści czyta się jak dobrą sensację, a zakończenia trudno się spodziewać. Byłam bardzo zaskoczona tym, że to właśnie wątek pani Tolley najbardziej zainteresuje mnie w tej książce, gdyż na samym początku stwierdziłam, że nie podołam retrospekcjom w tej powieści (nie jestem ich fanką).

Przejmujący okazał się również wątek małej Emmy, która nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa i w związku z tym opisać, co tak naprawdę ją boli, jak się czuje po makabrycznej śmierci ojca. Laura nie zawsze była dobrą i czułą matką, która poświęca dużo czasu swojemu dziecku. Z powodu absorbującej pracy, jej obowiązki jako rodzica spadały na dalszy plan, ale dzięki temu, co przydarzyło się jej córce, odkryła, że w życiu są ważniejsze sprawy niż kariera. Z czułością i bolącym sercem przyglądałam się temu, jak Laura próbowała pomóc swojej córeczce i z zapartym tchem czekałam na pierwsze słowo małej. W związku z problemem Emmy w historii pojawia się pewien mężczyzna, który zapoczątkuje wątek romantyczny w książce, jednak jest on na tyle spokojny i dalszoplanowy, że przeciwnicy gorących romansów mogą nie czuć się zrażeni do książki (sprawdzone na przyjaciółce).

Jest to moja pierwsza książka Diany Chamberlain. Od lat zbierałam się do lektury którejś z jej powieści, ale wiecznie było mi nie po drodze. Jeśli Ty też nie znasz książek tej autorki, myślę, że "Chcę Cię usłyszeć" jest dobrym wyborem na Wasz pierwszy raz. Czuję się 100-procentowo zmotywowana do sięgnięcia po kolejne książki.
Co ciekawe na końcu książki znajdują się pytania zadane przez autorkę odnośnie jej powieści, które pomogą jeszcze bardziej zagłębić się w historię, przemyśleć ją i dość do jakichś ciekawych wniosków. Serdecznie polecam przyjrzeniu się im, gdyż pokazują między innymi to, że autorka jest świadoma pewnych nieścisłości w swojej historii, co jak najbardziej działa tylko na jej korzyść.

A Wy znacie już jakieś książki Diany Chamberlain? Co w takim razie polecacie na kontynuowanie przygody z nią? Ciekawi Was, co autorka ma do powiedzenia?

CHCĘ CIĘ USŁYSZEĆ
Breaking the Silence 
Diane Chamberlain
Data wydania: 9 lutego 2016 r.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 456

MOJA OCENA: 8/10
PRZECZYTAŁAM: 21 kwietnia 2017 roku

Recenzja do przeczytania również na lubimyczytac.pl

2 komentarze:

  1. Jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale jak dotąd spotykałam się z samymi dobrymi opiniami. Czas nadrobić zaległości :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie serdecznie polecam na pierwszy raz właśnie "Chcę Cię usłyszeć" :D
      Pozdrawiam

      Usuń